Książki, które zaczęłam czytać, ale nie skończyłam, czyli STOSIK WSTYDU

Chyba każdy z nas miał tak, że zaczął czytać książkę, a po pewnym czasie, z różnych względów, odłożył ją na półkę i więcej do niej nie wrócił. Zapewne najczęstszym powodem jest to, że dany tytuł zwyczajnie nie dał się czytać i był zły, jednak powody te mogą być różne. Przeglądając swoją biblioteczkę zauważyłam, że niestety, trochę takich książek mi się nazbierało… Postanowiłam więc podzielić się z Wami tytułami, które kiedyś zaczęłam czytać, ale nie skończyłam – i niekoniecznie dlatego, że dana książka była zła.

 

 1. „Nocny film”, Marisha Pessl

Nocny film, Marisha Pessl

Po tę książkę sięgnęłam dzięki bookstagramowi i gnana ciekawością płynącą z wielu pozytywnych opinii, niemal natychmiast po zakupie zaczęłam ją czytać. I niestety nie skończyłam, choć wciągnęła mnie i zainteresowała. Dlaczego tak się stało? Winę za to ponoszą tu przede wszystkim gabaryty tej książki, bo jest z niej niezła cegiełka. A ja w czasie, gdy zaczęłam czytać „Nocny film” miałam czas na czytanie jedynie w komunikacji, bo obrona i te sprawy, a zabranie do torebki książki takich rozmiarów jest ogromnie trudne. I tak zaczęłam sięgać po cieńsze i lżejsze powieści, a „Nocny film” został gdzieś tam, czekając, aż do niego wrócę… Ale wrócę w tym roku, bo opowieść mnie bardzo zaintrygowała.


2. „Dwór cierni i róż”, Sarah J. Maas

Dwór cierni i róż, Sarah J. Maas

Był czas, że miałam chęć czytać kilka książek jednocześnie i na liście tej znalazł się również osławiony ACOTAR. Nie mogę powiedzieć, żeby mi się ten tytuł czytało źle, ale w końcu zaginął wśród innych oraz w egzemplarzach recenzenckich… Na pewno do niego powrócę, ale na razie nie mam chęci na młodzieżówki.

 


3. „Miasteczko Salem”, Stephen King

Miasteczko Salem, Stephen King

Mogę śmiało rzec, że fanką Kinga jestem, a jednak na niechlubnej liście niedoczytanych książek znalazła się również jedna spod jego pióra. Cóż, być może zabrałam się za nią w złym momencie, jednak początek męczyłam dość długo i nie udało mi się przebrnąć przez przegadane wprowadzenie do historii. Może niedługo podejmę kolejną próbę przeczytania tej historii, bo chciałabym ją jednak poznać.

 

4. „Motylek”, Katarzyna Puzyńska

Motylek, Katarzyna Puzyńska

Widać mam pewien problem z cegiełkami, zaczynam je czytać, a potem nie kończę. Tu znów wychodzi na pierwszy plan kwestia gabarytów książki i tego, że ciężko czytało mi się ją w komunikacji, a ja najczęściej czytam poza domem. Teraz na szczęście dorobiłam się porządnego czytnika, więc być może sięgnę po tę powieść w wersji elektronicznej.

 


5. „Zawsze ktoś patrzy”, Joy Fielding

Joy Fielding, Zawsze ktoś patrzy

Tę książkę odłożyłam świadomie. Dobrnęłam prawie do połowy, jednak wynudziłam się jak mops – tam nic się nie działo! Może im dalej, tym lepiej, jednak w momencie, gdy ten tytuł czytałam, nie miałam już cierpliwości czekać na jakąkolwiek akcję i rzuciłam „Zawsze ktoś patrzy” w kąt. Może ktoś z Was przekona mnie, że warto jednak podnieść ją z podłogi?

 

I tak wygląda mój stosik wstydu, czyli książki zaczęte, ale z różnych powodów niedokończone. Też macie takie stosy? Co się w nich znajduje? A może czytaliście którąś z wyżej wymienionych książek i przekonacie mnie, że jednak warto je dokończyć? 😀

 

Tagged , , , , ,

7 - dołącz do dyskusji na temat “Książki, które zaczęłam czytać, ale nie skończyłam, czyli STOSIK WSTYDU

    1. A słyszałam, że „Wichrowe Wzgórza” to klasyka, którą trzeba znać. Ja jakoś jestem ostrożna i nie do końca jestem przekonana, czy powinnam sięgać po tę książkę i chyba bardzo poważnie się zastanowię :D. A co do „Rolanda”, to mam w planach od jakiegoś czasu rozpocząć „Mroczną wieżę”, chociaż wciąż spływają do mnie sprzeczne opinie… 🙁

    1. Ja pewnie też jeszcze coś bym znalazła, ale na ogół staram się książki kończyć 😀 a w tym roku chcę mniej kupować, a więcej czytać ze zbiorów, które już mam 🙂
      pozdrawiam również 🙂

  1. Każdy ma swój „stosik wstydu”, mam i ja. Tylko nie jestem przekonana, czy wstydem nazywać należy przerwanie lektury, która nam nie leży. Czasem temat nie dla nas, czasem styl niestrawny, innym razem okazuje się, że moment po prostu nieodpowiedni. Nie przebrnęłam przez „Ulissesa”, z „Lalki” wycięłam pamiętniki Rzeckiego, nudzi mnie Murakami i z większą przyjemnością czytam opowiadania, których autorką jest Monika Szwaja niż te napisane przez ubiegłorocznego noblistę.
    Wśród masy nowych pozycji nieco się gubię, więc z przyjemnością poczytam twoje recenzje, zanim sięgnę po kolejną książkę. Może dzięki twojej rekomendacji nie trafi biedaczka na stos 😉
    #dobrykomentarz

    1. W sumie odłożenie książki, która nudzi to nic złego, ba, nawet lepiej to zrobić i zabrać się za ciekawszą lekturę, niż męczyć się z czymś, co nam się nie podoba 😀 życie jest za krótkie na słabe książki 😀 najgorsze jest natomiast to, gdy książkę się zaczyna i nie kończy nawet nie dlatego, że była zła, ale… zaginęła gdzieś po drodze 😉 mam porzuconych w ten sposób na pewno więcej tytułów niż te, o których wspomniałam tutaj.
      „Lalki” nigdy nie przeczytałam całej, podobnie jak większości lektur licealnych… Niestety, ale część z nich jedynie wywołuje irytację 😀

      Miło mi bardzo, mam nadzieję, że coś z moich rekomendacji przypadnie Ci do gustu 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wyrażam zgodę na prze­twa­rza­nie po­da­nych powyżej danych w celu pozostawienia komentarza.