To było dobre! Recenzja książki: Tim Weaver, „Bardzo złe miejsce”

Wiele thrillerów opowiada o poszukiwaniach zaginionych osób, które przeradzają się w prawdziwą pogoń za prawdą. „Bardzo złe miejsce” to jedna z tych książek, które wciągają jak bagno, a po drodze kilka razy wypluwają i wciągają ponownie, by na sam koniec pozostawić czytelnika z wielkim „mindfuckiem”. Nie będzie to długa recenzja, ale bardzo konkretna: przeczytajcie to!

David Racker nie zawsze działa zgodnie z prawem, ale skutecznie prowadzi poszukiwania zaginionych osób. Policja za nim nie przepada, jego zdziwienie jest więc ogromne, gdy Melanie Craw prosi go o pomoc w odnalezieniu jej ojca, cenionego emerytowanego policjanta. Leonard Franks wyszedł po drewno do kominka i zniknął bez śladu. Craw podejrzewa, że mogło mieć to związek ze starą sprawą, której przyglądał się Franks, by dorobić sobie na emeryturze. Raker przyjmuje zlecenie, jednak ani on, ani Craw nie mają pojęcia, że rozpoczynając poszukiwania znajdą się w ogromnym niebezpieczeństwie. Z czasem nie wiadomo już, komu wierzyć, komu ufać, a wychodzące na jaw sekrety mogą zniszczyć życie wielu osobom…

recenzja książki Bardzo złe miejsce, Tim Weaver

Złożona fabuła

Rozpoczynając lekturę „Bardzo złego miejsca” nie miałam pojęcia, jak bardzo złożona będzie to historia. Już sam fakt, że kochany i kochający ojciec i mąż, szanowany policjant, znika spod własnego domu bez żadnego śladu jest intrygujący i niepokojący zarazem. Od początku więc towarzyszyło mi zaciekawienie i chciałam dowiedzieć się, co się stało. Im dalej, tym robiło się coraz to bardziej interesująco… Ale również groźnie. Ta książka nie oszczędza czytelnika – to w sumie bardzo smutna historia o stracie, pełna kłamstw, niedopowiedzeń i nieszczęść, a jednocześnie dynamiczny thriller pełen zwrotów akcji. Bohaterowie również są ciekawie wykreowani. Każdy z nich został opatrzony życiową historią, można im współczuć, można ich osądzać, lubić lub nie, ale postacie stworzono z rozmysłem.

Fabuła początkowo nie wydaje się bardzo skomplikowana, towarzyszymy Rakerowi w jego poszukiwaniach, obserwujemy prowadzone przez niego śledztwo. Im jednak bardziej ono postępuje, tym więcej ukazuje się wątków, ludzkich historii, osób w jakiś sposób zamieszanych w całą historię. Jest ona złożona i przemyślana, a wszystko logicznie się ze sobą łączy.

Zaskoczenie? A bo to jedno?

Powieść zaskakuje. I to kilka razy. Zwroty akcji sprawiają, że w pewnym momencie nie wiadomo już, w co wierzyć, komu kibicować. Czy początkowo dobrzy bohaterowie są jednak czarnymi charakterami? A może oprawca staje się ofiarą? Do końca nie wiadomo, co się tak naprawdę wydarzyło, a autor na podsumowanie wszystkiego funduje nam jeszcze kolejne niespodzianki.

Tu jest wszystko, co potrzebne w dobrym thrillerze. Trzymające w napięciu śledztwo, ogrom tajemnic rodzinnych i nie tylko, niebezpieczeństwo, akcja, a nawet szaleństwo. Akcja mknie do przodu coraz szybciej i nie zwalnia tempa praktycznie do ostatniej strony. Książkę czyta się szybko i w zasadzie nie sposób jej odłożyć, bo chcemy wiedzieć, co będzie dalej. Właśnie takie historie lubię!

recenzja książki Bardzo złe miejsce, Tim Weaver

Podsumowując…

Co więcej mogę napisać? W tym miejscu nie pozostaje mi już nic innego, niż zachęcenie wszystkich fanów thrillerów i wciągających,  zaskakujących fabuł do sięgnięcia po tę książkę. Nie będziecie mogli się od niej oderwać, zapewniam Was!

Za egzemplarz do recenzji dziękuje wydawnictwu Albatros

wydawnictwo albatros

Tagged , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wyrażam zgodę na prze­twa­rza­nie po­da­nych powyżej danych w celu pozostawienia komentarza.