Jack Reacher wysiada z autobusu… Recenzja książki: Lee Child, „Nocna runda”

Lee Child to jeden z tych autorów, o których słyszałam wiele, ale nigdy nie miałam okazji zapoznać się z jego twórczością. W końcu postanowiłam to zmienić i teraz zastanawiam się, dlaczego tak długo czekałam? Choć nie od razu zakochałam się w tej historii, to odkładając książkę wiedziałam, że niedługo sięgnę po kolejne opowieści o Jacku Reacherze. Nie ma innej opcji.

Jack Recher to postać, której chyba nie trzeba przedstawiać fanom thrillerów, kryminałów i mocniejszej, może nawet męskiej literatury. Były wojskowy, który nie ma adresu i wędruje po kraju ze szczoteczka do zębów w kieszeni. Po drodze znajduje oraz to nowe przygody. Albo to przygody znajdują jego…

Nocna runda, lee child, recenzja książki

Tym razem Reacher w lombardzie znajduje sygnet z Akademii West Point. Sam skończył tę szkołę i wie, że ktoś, kto dotrwał do końca, nie oddaje sygnetu po tym, co w niej przeszedł. Postanawia więc odnaleźć właścicielkę sygnetu i oddac jej pamiątkę, a przy okazji poznać jej historię. Po nitce do kłębka dociera do kolejnych niekoniecznie cieszących się dobrą reputacją osób, które mogły być zamieszane w sprawę sygnetu, a z każdym przemierzonym kilometrem sprawa zaczyna się komplikować coraz bardziej. Aby poznać właścicielkę sygnetu, Reacher przemierza pustkowia Wyoming, a z czasem dołączają do niego inni…

(więcej…)

Kolejna kobieta podgląda sąsiadów! Recenzja książki: Lorena Franco, „Ona to wie”

Rozpoczynając lekturę „Ona to wie”, uśmiechałam się z przekąsem. Oto bowiem kolejna książka, której bohaterką jest kobieta z problemami psychicznymi. Jej hobby jest podglądanie sąsiadów i tworzenie w głowie historii na ich temat, a w międzyczasie popija kawę z whisky, mieszając ją, a jakże, z tabletkami, które z pewnością alkoholu widzieć nie powinny. Brzmi znajomo? Chyba nie muszę mówić więcej, by wykazać podobieństwo do książek takich, jak niedawno wydana „Kobieta w oknie” czy „Dziewczyna z pociągu”. Ale nie zniechęcajcie się – choć początek może wydawać się oklepany i ograny do granic możliwości, ciąg dalszy wynagradza ten fakt.

Andrea nie jest szczęśliwa. Jej małżeństwo po trochu się rozpada, ona sama wciąż nie uporała się ze śmiercią najbliższej przyjaciółki, a w dodatku nie może zajść w ciążę, a tak bardzo pragnie dziecka. Całe dnie spędza na posterunku w oknie, podglądając życie sąsiadów i wymyślając historyjki. A wyobraźnię ma bujną, bo w przerwach między sączeniem kawy z wkładką a obserwacjami pisze opowieści kryminalne, choć żadnej dotąd nie skończyła. Nagle jednak spokojne życie Andrei przerywa niespodziewana wizyta szwagra, za którym nigdy nie przepadała. Okazuje się, że mężczyzna miał ważny powód, by uciec ze Stanów, a Andrei nie podoba się, że ma pod swoim dachem potencjalnego kryminalistę. Sytuacji nie poprawia fakt, że pewnego dnia sąsiadka z naprzeciwka znika bez śladu, a jedyną osobą, która cokolwiek na ten temat wie, jest Andrea. Kobieta widziała, jak jej szwagier zawiózł gdzieś sąsiadkę, o której potem słuch zaginął. Czy to on zabił kobietę? A może Andrea wariuje?

Ona to wie, lorena franco, recenzja książki

(więcej…)

Trochę się potknęłam… Recenzja książki: Dominika Smoleń, „Bieg do gwiazd”

„Bieg do gwiazd” to książka, z którą mam spory problem. Z jednej strony porusza ważny temat i dobrze, że tak jest, ale z drugiej robi to w sposób, który pozostawia wiele do życzenia, przede wszystkim pod względem warsztatowym i technicznym. Będę chyba jedną z niewielu osób, które nie ocenią tej książki pozytywnie…

„Bieg do gwiazd” to historia Ady, 19-letniej dziewczyny, u której w wieku 7 lat wykryto cukrzycę. Od tego momentu jej rodzice całkowicie stracili nią zainteresowanie i odsunęli się od niej, a Ada, pozbawiona rodzicielskiej miłości, popadła w depresję. Doprowadziło to do kilku nieudanych prób samobójczych i pobytów w szpitalach psychiatrycznych. Gdy dziewczyna po kolejnym z nich wraca do domu, dowiaduje się o śmierci babci, jedynej osoby, która o nią dbała. Postanawia wypełnić ostatnią wolę kobiety, która prosi ją, by przez 30 dni spróbowała żyć normalnie. Czy uda jej się odnaleźć sens swojej egzystencji?

Recenzja książki Bieg do gwiazd, Dominika Smoleń

(więcej…)

Jest się czego bać? Recenzja książki: Shirley Jackson, „Nawiedzony Dom na Wzgórzu”

Niedawne wznowienie „Nawiedzonego domu na wzgórzu” uznawanego za klasykę literatury grozy skłoniło mnie do zapoznania się z tą powieścią. Dodatkowo wydanie jest tak ładne, że trudno przejść obok książki obojętnie. Czy jednak treść dorównuje oprawie? Okazuje się, że nie do końca…

Historie z grozą w tle lubię od zawsze. Już jako dość młoda dziewczynka po cichu oglądałam horrory, uważając, by nikt mnie na tym nie przyłapał. Potem zaczęłam sięgać po książki z tego gatunku i choć przestraszyć mnie jest dość trudno, to cenię sobie mroczny klimat i ciekawa historię. Najbardziej ulubione motywy to właśnie duchy, upiory, nawiedzenia i zjawiska paranormalne, a skoro Nawiedzony Dom, to spodziewałam się, że sporo tego tu dostanę. I nie mogę powiedzieć, że nie było tego wcale, ale zdecydowanie zbyt mało, by choć spróbować mnie wystraszyć.

recezja, nawiedzony dom na wzgórzu, shirley jackson

(więcej…)

Mrok, orgie i upadek ludzkości. Recenzja książki: Agata Suchocka, „Woła mnie ciemność”

Przyznaję się – nie czytuję erotyków, jednak ta książka zachęciła mnie do spróbowania nieco innego rodzaju literatury niż zazwyczaj. I choć seksu tu sporo, jest tu również całkiem ciekawa fabuła i dużo uczuć. A także wiele krwi i jeszcze więcej mroku.

XIX wiek. Armagnac Jardineux ma przyszłość zaplanowaną bardzo starannie. Jako potomek plantatora przejmie rodzinne winnice, by kontynuować dzieło swojego ojca. W celu zdobycia stosownego wykształcenia, wyrusza z rodzinnej Luizjany do Europy, jednak podczas jego pobytu na kontynencie wojna secesyjna pustoszy Amerykę i z rodzinnego majątku na Południu nie pozostaje nic. Armagnac zamieszkuje u jedynej żyjącej krewnej w Londynie, bez grosza przy duszy, za to z umiejętnością gry na fortepianie. Dzięki tej zdolności poznaje skrzypka Lothara i jego mecenasa, lorda Huntingtona, a oni pomagają mu powrócić na salony. Jednak lektura starego pamiętnika babki i jej opowieść o pewnym lordzie zasiewa ziarno niepewności w Armagnacu. Tamten mężczyzna niebezpiecznie przypomina mecenasa, któremu obecnie zawdzięcza tak wiele. Czy to możliwe, że Huntington jest tą samą osobą, z którą niegdyś los złączył jego krewną?

Recenzja książki Woła mnie ciemność, Agata Suchocka

(więcej…)

Czy można ufać komukolwiek? Recenzja książki: B.A. Paris, „Na skraju załamania”

„Na skraju załamania” to druga książka autorki znanej z bestselerowego thrillera „Za zamkniętymi drzwiami”, którego nie miałam okazji jeszcze czytać. Podchodząc do lektury nie wiedziałam więc, czego się spodziewać. Po tym, co otrzymałam w najnowszej powieści Paris jestem pewna, że niedługo sięgnę także po jej debiut, chociaż nie mogę powiedzieć, żeby była to książka bez wad…

Cass Anderson wiedzie całkiem szczęśliwe życie. Po niedawnej śmierci matki powoli wraca na prostą, jest wspierana przez kochającego męża i przyjaciółkę, czerpie radość z pracy w szkole i wydaje się, że wszystko jest na dobrej drodze. Ale… Jedna noc zmienia wszystko. Cass, wracając do domu po imprezie i wybierając drogę przez las nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo wpłynie to na jej życie. Zauważa samochód stojący na poboczu, a w nim kobietę, ostatecznie jednak nie sprawdza, czy nie potrzebuje ona pomocy. A potem okazuje się, że kobietę zamordowano,  Cass zaczyna dostawać głuche telefony i powoli popada w obłęd… Sytuacji nie poprawia fakt, że coraz częściej nie może przypomnieć sobie, czy danego dnia wzięła leki albo czy rzeczywiście umówiła się ze znajomymi. Jak ufać innym, skoro trudno zaufać sobie?

Na skraju załamania. B. P. Paris, recenzja książki

(więcej…)

[PRZEDPREMIEROWO] Dokąd zaprowadzi nas kreda? Recenzja książki: C.J. Tudor, „Kredziarz”

Na pewno nie raz mieliście tak, że widzieliście jakąś książkę dosłownie wszędzie. Ja tak właśnie miałam z „Kredziarzem”, intrygującym debiutem, do lektury którego dodatkowo zachęcały mnie pozytywne opinie. Musiałam więc przeczytać – a czy podzielam zachwyty wielu recenzentów? I tak, i nie.

Klimat późnych lat 80, paczka przyjaciół, dziwne rysunki kredą i ciało dziewczyny, do którego prowadziły tajemnicze symbole, prawie jak w grze w podchody. To było 30 lat temu i wydawałoby się, że sprawa została wyjaśniona, a morderca odnaleziony. Przeszłość jednak powraca i po latach od tych dramatycznych wydarzeń jeden z członków paczki, Ed, otrzymuje kopertę, a w niej jedynie kredę i rysunek człowieka z pętlą na szyi. Co oznacza tajemnicza przesyłka? Czy Ed rozwikła tajemnice z przeszłości?

„Kredziarz” to historia, która opowiada o losach piątki przyjaciół. 12 latkowie spędzają beztrosko czas i wpadają na pomysł porozumiewania się ze sobą za pomocą symboli rysowanych kredą. Wszystko działa świetnie do momentu, gdy zaczyna dochodzić do tajemniczych śmierci, a znaki pojawiają się w miejscach, gdzie żadne z przyjaciół ich nie zostawiało…

Cj.J. tudor - kredziarz, recenzja książki

(więcej…)

[PRZEDPREMIEROWO] Jawa czy sen? Recenzja książki: A. J. Finn, „Kobieta w oknie”

Czy thrillery i kryminały powinny cechować się wartką akcją, by być dobrymi, trzymającymi w napięciu historiami? Otóż – nie muszą, a doskonałym przykładem na to jest „Kobieta w oknie”, która wciąga, choć nie od pierwszej strony, jednak kameralny klimat tej historii wywołuje dreszcze.

Anna Fox była niegdyś spełnioną panią psycholog, która miała szczęśliwą rodzinę. Teraz jednak, dręczona agorafobią, od miesięcy nie wychodzi z domu, w którym mieszka całkiem sama. Straciła rodzinę i karierę, nie ma znajomych, a wolny czas spędza na obserwowaniu sąsiadów, oglądaniu starych filmów oraz w Internecie. Pewnego dnia, gdy jak zwykle śledzi poczynania innych ludzi przez obiektyw swojego Nikona, zauważa coś, czego widzieć nie powinna, nikt jednak nie chce jej wierzyć. Kobieta wpada w coraz większą obsesję na punkcie tej sprawy, choć wychodzące na jaw coraz to nowe sekrety jedynie wszystko komplikują…

Kobieta w oknie, A. J Finn, recenzja książki

(więcej…)

[PRZEDPREMIEROWO] Czyste szaleństwo! Recenzja książki: „Grzesznica”, Petra Hammesfahr

„Grzesznica” to opowieść, na podstawie której nakręcono serial z Jessicą Biel w roli głównej. Ekranizacji nie widziałam, jednak po lekturze książki zdecydowanie będę musiała braki nadrobić. Historia podobała mi się i wpisała się idealnie w moje czytelnicze gusta. To opowieść psychologiczna, mroczna, pełna tajemnic i niedopowiedzeń, jednak niepozbawiona przy tym niestety wad. Co mi się w tej książce podobało, a co nie bardzo?

Cora Bender wiedzie na pozór spokojne i uporządkowane życie. Mąż, dziecko, praca… Jednak pewnego dnia, podczas wycieczki na plażę, w gorące, letnie popołudnie dochodzi do tragedii – Cora zabija nieznajomego mężczyznę. Bez wyraźnego powodu. W wyniku prowadzonego śledztwa kobieta uznana zostaje za niepoczytalną, jednak czy rzeczywiście zabiła gnana szaleństwem? A może prawda jest zupełnie inna i tkwi gdzieś wśród wielu, wielu kłamstw?

Grzesznica - Petra Hammesfahr, recenzja książki

(więcej…)

Koń by się uśmiał? No niekoniecznie… „Moja Lady Jane” – Cynthia Hand, Brodi Ashton i Jodi Meadows

„Moja Lady Jane” to książka mocno promowana przez blogerów i vlogerów. We wszystkich pozytywnych opiniach pojawiały się pochwały dotyczące świetnego humoru obecnego w opowieści oraz ogólnego pomysłu na fabułę, polegającym na zbudowaniu alternatywnej historii realnie żyjących w średniowiecznej Anglii postaci. Czy rzeczywiście ta opowieść jest tak zabawna, jak o niej mówią i tak świetna?

Anglia, połowa XVI wieku. Król Edward umiera, a tron po nim obejmuje szesnastoletnia Jane Grey, zmuszona do małżeństwa z zupełnie sobie obcym mężczyzną. Dziewczyna króluje sobie dziewięć dni, po czym zostaje obalona, a jakiś czas później skrócona o głowę. Tak wygląda oficjalna wersja historii, do której autorki: Cynthia Hand, Brodi Ashton i Jodi Meadows dodały trochę od siebie.

W tej alternatywnej Anglii istnieje magia, a dokładniej niektórzy ludzie mają zdolność zmieniania się w zwierzęta, choć nie każdy potrafi to kontrolować. I taką właśnie zdolność posiada Gifford, czyli mężczyzna, za którego musi wyjść Jane. Gifford jest koniem, i to w dodatku przez połowę doby. Jane natomiast to typowy mól książkowy, któremu nie uśmiecha się małżeństwo z kimś, kogo zupełnie nie zna… I kto w dodatku jest koniem, choć o tym jeszcze nic nie wie. A to tylko początek historii Jane i G, jak woli być nazywany jej przyszły mąż, bo im dalej, tym więcej intryg wychodzi na światło dzienne i tym bardziej szalone staje się życie tej pary. No i czymże byłaby ta historia bez nutki romantyzmu?

Moja Lady Jane - recenzja książki na blogu iambiblioholic. Welkinson recenzuje

(więcej…)