Trochę się potknęłam… Recenzja książki: Dominika Smoleń, „Bieg do gwiazd”

„Bieg do gwiazd” to książka, z którą mam spory problem. Z jednej strony porusza ważny temat i dobrze, że tak jest, ale z drugiej robi to w sposób, który pozostawia wiele do życzenia, przede wszystkim pod względem warsztatowym i technicznym. Będę chyba jedną z niewielu osób, które nie ocenią tej książki pozytywnie…

„Bieg do gwiazd” to historia Ady, 19-letniej dziewczyny, u której w wieku 7 lat wykryto cukrzycę. Od tego momentu jej rodzice całkowicie stracili nią zainteresowanie i odsunęli się od niej, a Ada, pozbawiona rodzicielskiej miłości, popadła w depresję. Doprowadziło to do kilku nieudanych prób samobójczych i pobytów w szpitalach psychiatrycznych. Gdy dziewczyna po kolejnym z nich wraca do domu, dowiaduje się o śmierci babci, jedynej osoby, która o nią dbała. Postanawia wypełnić ostatnią wolę kobiety, która prosi ją, by przez 30 dni spróbowała żyć normalnie. Czy uda jej się odnaleźć sens swojej egzystencji?

Recenzja książki Bieg do gwiazd, Dominika Smoleń

(więcej…)

Jest się czego bać? Recenzja książki: Shirley Jackson, „Nawiedzony Dom na Wzgórzu”

Niedawne wznowienie „Nawiedzonego domu na wzgórzu” uznawanego za klasykę literatury grozy skłoniło mnie do zapoznania się z tą powieścią. Dodatkowo wydanie jest tak ładne, że trudno przejść obok książki obojętnie. Czy jednak treść dorównuje oprawie? Okazuje się, że nie do końca…

Historie z grozą w tle lubię od zawsze. Już jako dość młoda dziewczynka po cichu oglądałam horrory, uważając, by nikt mnie na tym nie przyłapał. Potem zaczęłam sięgać po książki z tego gatunku i choć przestraszyć mnie jest dość trudno, to cenię sobie mroczny klimat i ciekawa historię. Najbardziej ulubione motywy to właśnie duchy, upiory, nawiedzenia i zjawiska paranormalne, a skoro Nawiedzony Dom, to spodziewałam się, że sporo tego tu dostanę. I nie mogę powiedzieć, że nie było tego wcale, ale zdecydowanie zbyt mało, by choć spróbować mnie wystraszyć.

recezja, nawiedzony dom na wzgórzu, shirley jackson

(więcej…)

Mrok, orgie i upadek ludzkości. Recenzja książki: Agata Suchocka, „Woła mnie ciemność”

Przyznaję się – nie czytuję erotyków, jednak ta książka zachęciła mnie do spróbowania nieco innego rodzaju literatury niż zazwyczaj. I choć seksu tu sporo, jest tu również całkiem ciekawa fabuła i dużo uczuć. A także wiele krwi i jeszcze więcej mroku.

XIX wiek. Armagnac Jardineux ma przyszłość zaplanowaną bardzo starannie. Jako potomek plantatora przejmie rodzinne winnice, by kontynuować dzieło swojego ojca. W celu zdobycia stosownego wykształcenia, wyrusza z rodzinnej Luizjany do Europy, jednak podczas jego pobytu na kontynencie wojna secesyjna pustoszy Amerykę i z rodzinnego majątku na Południu nie pozostaje nic. Armagnac zamieszkuje u jedynej żyjącej krewnej w Londynie, bez grosza przy duszy, za to z umiejętnością gry na fortepianie. Dzięki tej zdolności poznaje skrzypka Lothara i jego mecenasa, lorda Huntingtona, a oni pomagają mu powrócić na salony. Jednak lektura starego pamiętnika babki i jej opowieść o pewnym lordzie zasiewa ziarno niepewności w Armagnacu. Tamten mężczyzna niebezpiecznie przypomina mecenasa, któremu obecnie zawdzięcza tak wiele. Czy to możliwe, że Huntington jest tą samą osobą, z którą niegdyś los złączył jego krewną?

Recenzja książki Woła mnie ciemność, Agata Suchocka

(więcej…)

Czy można ufać komukolwiek? Recenzja książki: B.A. Paris, „Na skraju załamania”

„Na skraju załamania” to druga książka autorki znanej z bestselerowego thrillera „Za zamkniętymi drzwiami”, którego nie miałam okazji jeszcze czytać. Podchodząc do lektury nie wiedziałam więc, czego się spodziewać. Po tym, co otrzymałam w najnowszej powieści Paris jestem pewna, że niedługo sięgnę także po jej debiut, chociaż nie mogę powiedzieć, żeby była to książka bez wad…

Cass Anderson wiedzie całkiem szczęśliwe życie. Po niedawnej śmierci matki powoli wraca na prostą, jest wspierana przez kochającego męża i przyjaciółkę, czerpie radość z pracy w szkole i wydaje się, że wszystko jest na dobrej drodze. Ale… Jedna noc zmienia wszystko. Cass, wracając do domu po imprezie i wybierając drogę przez las nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo wpłynie to na jej życie. Zauważa samochód stojący na poboczu, a w nim kobietę, ostatecznie jednak nie sprawdza, czy nie potrzebuje ona pomocy. A potem okazuje się, że kobietę zamordowano,  Cass zaczyna dostawać głuche telefony i powoli popada w obłęd… Sytuacji nie poprawia fakt, że coraz częściej nie może przypomnieć sobie, czy danego dnia wzięła leki albo czy rzeczywiście umówiła się ze znajomymi. Jak ufać innym, skoro trudno zaufać sobie?

Na skraju załamania. B. P. Paris, recenzja książki

(więcej…)

[PRZEDPREMIEROWO] Dokąd zaprowadzi nas kreda? Recenzja książki: C.J. Tudor, „Kredziarz”

Na pewno nie raz mieliście tak, że widzieliście jakąś książkę dosłownie wszędzie. Ja tak właśnie miałam z „Kredziarzem”, intrygującym debiutem, do lektury którego dodatkowo zachęcały mnie pozytywne opinie. Musiałam więc przeczytać – a czy podzielam zachwyty wielu recenzentów? I tak, i nie.

Klimat późnych lat 80, paczka przyjaciół, dziwne rysunki kredą i ciało dziewczyny, do którego prowadziły tajemnicze symbole, prawie jak w grze w podchody. To było 30 lat temu i wydawałoby się, że sprawa została wyjaśniona, a morderca odnaleziony. Przeszłość jednak powraca i po latach od tych dramatycznych wydarzeń jeden z członków paczki, Ed, otrzymuje kopertę, a w niej jedynie kredę i rysunek człowieka z pętlą na szyi. Co oznacza tajemnicza przesyłka? Czy Ed rozwikła tajemnice z przeszłości?

„Kredziarz” to historia, która opowiada o losach piątki przyjaciół. 12 latkowie spędzają beztrosko czas i wpadają na pomysł porozumiewania się ze sobą za pomocą symboli rysowanych kredą. Wszystko działa świetnie do momentu, gdy zaczyna dochodzić do tajemniczych śmierci, a znaki pojawiają się w miejscach, gdzie żadne z przyjaciół ich nie zostawiało…

Cj.J. tudor - kredziarz, recenzja książki

(więcej…)

[PRZEDPREMIEROWO] Jawa czy sen? Recenzja książki: A. J. Finn, „Kobieta w oknie”

Czy thrillery i kryminały powinny cechować się wartką akcją, by być dobrymi, trzymającymi w napięciu historiami? Otóż – nie muszą, a doskonałym przykładem na to jest „Kobieta w oknie”, która wciąga, choć nie od pierwszej strony, jednak kameralny klimat tej historii wywołuje dreszcze.

Anna Fox była niegdyś spełnioną panią psycholog, która miała szczęśliwą rodzinę. Teraz jednak, dręczona agorafobią, od miesięcy nie wychodzi z domu, w którym mieszka całkiem sama. Straciła rodzinę i karierę, nie ma znajomych, a wolny czas spędza na obserwowaniu sąsiadów, oglądaniu starych filmów oraz w Internecie. Pewnego dnia, gdy jak zwykle śledzi poczynania innych ludzi przez obiektyw swojego Nikona, zauważa coś, czego widzieć nie powinna, nikt jednak nie chce jej wierzyć. Kobieta wpada w coraz większą obsesję na punkcie tej sprawy, choć wychodzące na jaw coraz to nowe sekrety jedynie wszystko komplikują…

Kobieta w oknie, A. J Finn, recenzja książki

(więcej…)

[PRZEDPREMIEROWO] Czyste szaleństwo! Recenzja książki: „Grzesznica”, Petra Hammesfahr

„Grzesznica” to opowieść, na podstawie której nakręcono serial z Jessicą Biel w roli głównej. Ekranizacji nie widziałam, jednak po lekturze książki zdecydowanie będę musiała braki nadrobić. Historia podobała mi się i wpisała się idealnie w moje czytelnicze gusta. To opowieść psychologiczna, mroczna, pełna tajemnic i niedopowiedzeń, jednak niepozbawiona przy tym niestety wad. Co mi się w tej książce podobało, a co nie bardzo?

Cora Bender wiedzie na pozór spokojne i uporządkowane życie. Mąż, dziecko, praca… Jednak pewnego dnia, podczas wycieczki na plażę, w gorące, letnie popołudnie dochodzi do tragedii – Cora zabija nieznajomego mężczyznę. Bez wyraźnego powodu. W wyniku prowadzonego śledztwa kobieta uznana zostaje za niepoczytalną, jednak czy rzeczywiście zabiła gnana szaleństwem? A może prawda jest zupełnie inna i tkwi gdzieś wśród wielu, wielu kłamstw?

Grzesznica - Petra Hammesfahr, recenzja książki

(więcej…)

Koń by się uśmiał? No niekoniecznie… „Moja Lady Jane” – Cynthia Hand, Brodi Ashton i Jodi Meadows

„Moja Lady Jane” to książka mocno promowana przez blogerów i vlogerów. We wszystkich pozytywnych opiniach pojawiały się pochwały dotyczące świetnego humoru obecnego w opowieści oraz ogólnego pomysłu na fabułę, polegającym na zbudowaniu alternatywnej historii realnie żyjących w średniowiecznej Anglii postaci. Czy rzeczywiście ta opowieść jest tak zabawna, jak o niej mówią i tak świetna?

Anglia, połowa XVI wieku. Król Edward umiera, a tron po nim obejmuje szesnastoletnia Jane Grey, zmuszona do małżeństwa z zupełnie sobie obcym mężczyzną. Dziewczyna króluje sobie dziewięć dni, po czym zostaje obalona, a jakiś czas później skrócona o głowę. Tak wygląda oficjalna wersja historii, do której autorki: Cynthia Hand, Brodi Ashton i Jodi Meadows dodały trochę od siebie.

W tej alternatywnej Anglii istnieje magia, a dokładniej niektórzy ludzie mają zdolność zmieniania się w zwierzęta, choć nie każdy potrafi to kontrolować. I taką właśnie zdolność posiada Gifford, czyli mężczyzna, za którego musi wyjść Jane. Gifford jest koniem, i to w dodatku przez połowę doby. Jane natomiast to typowy mól książkowy, któremu nie uśmiecha się małżeństwo z kimś, kogo zupełnie nie zna… I kto w dodatku jest koniem, choć o tym jeszcze nic nie wie. A to tylko początek historii Jane i G, jak woli być nazywany jej przyszły mąż, bo im dalej, tym więcej intryg wychodzi na światło dzienne i tym bardziej szalone staje się życie tej pary. No i czymże byłaby ta historia bez nutki romantyzmu?

Moja Lady Jane - recenzja książki na blogu iambiblioholic. Welkinson recenzuje

(więcej…)