Trochę się potknęłam… Recenzja książki: Dominika Smoleń, „Bieg do gwiazd”

„Bieg do gwiazd” to książka, z którą mam spory problem. Z jednej strony porusza ważny temat i dobrze, że tak jest, ale z drugiej robi to w sposób, który pozostawia wiele do życzenia, przede wszystkim pod względem warsztatowym i technicznym. Będę chyba jedną z niewielu osób, które nie ocenią tej książki pozytywnie…

„Bieg do gwiazd” to historia Ady, 19-letniej dziewczyny, u której w wieku 7 lat wykryto cukrzycę. Od tego momentu jej rodzice całkowicie stracili nią zainteresowanie i odsunęli się od niej, a Ada, pozbawiona rodzicielskiej miłości, popadła w depresję. Doprowadziło to do kilku nieudanych prób samobójczych i pobytów w szpitalach psychiatrycznych. Gdy dziewczyna po kolejnym z nich wraca do domu, dowiaduje się o śmierci babci, jedynej osoby, która o nią dbała. Postanawia wypełnić ostatnią wolę kobiety, która prosi ją, by przez 30 dni spróbowała żyć normalnie. Czy uda jej się odnaleźć sens swojej egzystencji?

Recenzja książki Bieg do gwiazd, Dominika Smoleń

(więcej…)

Recenzja książki: „Jak zawsze” – Zygmunt Miłoszewski

„Jak zawsze” to moje pierwsze spotkanie z prozą pana Miłoszewskiego, który do tej pory kojarzony był przede wszystkim z serią kryminałów o Szackim. Czy rozpoczęcie przygody z tym autorem od „komedii ironiczno-romantycznej” z wyraźnym wątkiem miłosnym w tle była dobrym pomysłem? O tym poniżej.

Grażyna i Ludwik obchodzą właśnie 50 rocznicę swojej znajomości. Spędzone razem lata były różne, lepsze i gorsze, jak to w małżeństwie. Rocznica staje się okazją nie tylko do wspominania pół wieku spędzonego ze sobą, ale także do rozważań, co mogliby zmienić, mogąc przeżyć swoją młodość raz jeszcze. Ich zdziwienie, gdy budzą się o 50 lat młodsi, w nieznanym im miejscu, jest ogromne. Okazuje się, że w niewyjaśnionych okolicznościach przenieśli się w czasie do swojej pierwszej wspólnej nocy, jednak Polska, w której się znaleźli, jest zupełnie inna od tej, którą pamiętali. Czy ich życie w tej nowej rzeczywistości będzie inne? I jak poradzi sobie kraj oraz jego mieszkańcy, dostając okazję opowiedzenia swojej historii raz jeszcze?

(więcej…)

Powiew orientu. „Pikantne historie dla pendżabskich wdów” – Balli Kaur Jaswal

Pikantne historie wprost z pachnących kardamonem i curry Indii? Czemu nie! Najnowsza powieść Balli Kaur Jaswal, „Pikantne historie dla pendżabskich wdów”, to mieszanka obyczajowej opowieści z dodatkiem erotyki oraz kryminału, którą czyta się świetnie! A dlaczego – o tym niżej.

Nikki, córka indyjskich imigrantów, pracuje w londyńskim barze. Dziewczyna zdecydowanie woli zachodni, nowoczesny styl życia niż tradycyjny, sikhijski i dystansuje się od społeczności. Gdy jednak pewnego dnia, będąc w świątyni, trafia na ogłoszenie o pracę jako nauczyciel kreatywnego pisania, postanawia spróbować. Szybko jednak okazuje się, że jej kursantki, mniej lub bardziej konserwatywne Pendżabki, oczekują od niej zupełnie czegoś innego niż kursu kreatywnego pisania – w większości nie umieją czytać ani pisać w ogóle. Nikki próbuje nauczyć je podstaw, lecz z biegiem czasu zajęcia przeradzają się w odczyty historii wymyślanych przez kobiety, często dość pikantnych… Wszystko jest jednak objęte ścisłą tajemnicą, a przynajmniej do czasu. Wraz z pogłoskami na temat zajęć, w społeczności zaczynają krążyć plotki o tajemniczej śmierci pewnej nowoczesnej kobiety, a skandal, który może wybuchnąć, zagrozi wszystkim.

Pikantne historie dla Pendżabskich wdów - Balli Kaur Jaswal, recenzja. Blog iambiblioholic, welkinson recenzuje

(więcej…)

Miłość czy marzenia? „Światło, które utraciliśmy” – Jill Santopolo

Czy zastanawialiście się kiedyś nad tym, jak skomplikowane potrafią być drogi ludzkich losów? Jak często mogą się przeplatać, by znów się rozejść? Dobitnie przekonali się o tym Lucy i Gabe, czyli główni bohaterowie „Światła, które utraciliśmy”. A czy czytelnik, podejmując się lektury tej książki, zwiąże z nią swoje losy czy raczej odłoży na półkę i szybko o niej zapomni?

Lucy i Gabe poznali się w momencie, gdy cały świat wstrzymywał oddech i przyglądał się katastrofie. 11 września 2001 roku rozpoczęła się ich historia, która ciągnie się przez wiele następnych lat. Mimo że oboje czują do siebie chemię i przeżywają swoją znajomość bardzo intensywnie, z czasem okazuje się, że chęć spełniania marzeń i zmieniania świata staje się silniejsza i ich drogi się rozchodzą. Czy jednak ostatecznie?

Jill Santopolo - "Światło, które utraciliśmy, recenzja. Iambiblioholic blog, Welkinson Recenzuje

(więcej…)

Ile jesteś w stanie poświęcić dla miłości? Nicola Yoon – „Ponad wszystko”

Nieraz jest tak, że książka zachęca nas do przeczytania piękną okładką i wtedy nie ma już wyjścia – trzeba po nią sięgnąć. A gdy w dodatku natykasz się na Book Tour organizowany przez Olę z bloga Zaczytana IadalaJak można nie skorzystać? Ja tego błędu nie popełniłam i dzięki temu mogłam przeczytać tę na pozór schematyczną, młodzieżową opowieść. Dlaczego schematyczną tylko na pozór i co jest w tej historii takiego wyjątkowego? O tym poniżej!

Madeline Whittier nie zna świata zewnętrznego. Od dziecka nie wychodzi z domu, zamknięta w czterech ścianach z pielęgniarką, matką i książkami, ale nie narzeka – inne życie jest jej całkowicie obce. Uczy się w domu, nie mając kontaktu z rówieśnikami ani z innymi ludźmi. Pogodziła się ze swoją rzadką chorobą, alergią na cały świat – SCID, i nic nie wskazuje na to, by jej uporządkowane życie miało się zmienić. Aż do dnia, w którym do domu obok sprowadzają się nowi sąsiedzi, a wzrok Madeline spotyka się przez okno ze wzrokiem Olly’ego…

Wydawać by się mogło, że „Ponad wszystko” to zwykły romans dla nastolatek. Nawet zaczyna się dość schematycznie: mamy dziewczynę, 18latkę, a do domu obok wprowadza się nieziemsko przystojny chłopak i z miejsca wpadają sobie w oko. Tyle że nie jest to tak do końca zwyczajna opowieść, bo dziewczyna nie może wyjść z domu i tak właściwie nie ma przed sobą przyszłości…

Ponad wszystko Nicola Yoon recenzja iambiblioholic welkinson recenzje książek

(więcej…)

Podsumowanie października + stosik #3

Październik dobiegł końca, a zatem przychodzi czas podsumowań i łez nad wydanymi w tym miesiącu na książki milionami… Nie, wróć. Raczej łez nad czasem, którego na ich przeczytanie nie znajdę przez najbliższe pół roku najmarniej. Na szczęście jednak, mimo że książek do mojej biblioteczki przybyło w tym miesiącu całkiem sporo, to coś nawet udało mi się poczytać, dlatego zapraszam Was na podsumowanie oraz październikowy stosik!

img_20161029_210015

W tym miesiącu udało mi się przeczytać 6 książek, co nie jest małą liczbą, biorąc pod uwagę, że zaczął się rok akademicki (ostatni rok studiów! Aaaaa!), dostałam kolejną pracę (tak, mam już dwie…) i czasu na czytanie mam tyle, co w autobusie. Jednak ten szalony tryb życia motywuje mnie do lepszej organizacji czasu, więc liczę, że w przyszłym miesiącu będzie jeszcze lepiej! I może dzięki temu zacznę publikować podsumowania co miesiąc, a nie co pół roku…

(więcej…)

Lepiej pamiętać czy zapomnieć? Colleen Hoover, Tarryn Fisher – „Never never”

Nigdy cię nie pokocham. Nigdy, przenigdy.

Mogłoby się wydawać, że takie słowa z tyłu okładki zwiastują zwyczajną historię miłosną między dwojgiem nastolatków. Może jedno z nich nie do końca chętnie znosi zaloty tego drugiego, może między nimi pojawiają się jakieś komplikacje i nie do końca wszystko układa się idealnie, ale w jakiś sposób wiadomo, że nastanie happy end. Czy tak właśnie prezentuje się fabuła „Never never”? Nie do końca. A właściwie nawet i nie w połowie.

„Never never” to pierwsza książka spod pióra Colleen Hoover, którą miałam okazję przeczytać. Zaciekawiła mnie, bo nie zapowiadała się na zwyczajną miłosną historię. Miały być tajemnice, zagadki, nie do końca dające się logicznie wytłumaczyć zdarzenia… Wszystko to zwiastowało ciekawą, niebanalną opowieść.

never never colleen hoover tarryn fisher recenzja książka iambiblioholic welkinson

(więcej…)

Top 5 książkowych rozczarowań, czyli popularne tytuły, które mnie zawiodły

Często hype nakręcany wokół książek czy wszechobecne pochwalne recenzje sprawiają, że bez zastanowienia sięgamy po daną pozycję, bo przecież musi być dobra, skoro mówi się o niej wszędzie w samych superlatywach. Niestety, okazuje się, że nie wszystko, co chwalone i szeroko promowane, jest rzeczywiście tak dobre, jak się o tym mówi. Fundujemy sobie tym samym strzał w stopę i kolejne rozczarowanie zamiast obiecanego świętego Grala. A miało być tak pięknie…

welkinson iambiblioholic recenzje książek

(więcej…)

[Book Tour] Facet poszukiwany! Recenzja: Małgorzata Falkowska – „Mąż potrzebny na już”

Czasem nawet ja, mająca zamiłowania do mrocznych klimatów i zaczytująca się najczęściej w kryminałach, horrorach i fantastyce, odczuwam potrzebę rozerwania się przy czymś lekkim, przyjemnym i niezobowiązującym. Debiutancka powieść Małgorzaty Falkowskiej, opisywana jako komedia z nutą romantyzmu, wydawała się więc idealnym wyborem na ten czytelniczy odpoczynek od cięższych historii. Czy spełniła swoją rolę?

Sześć przyjaciółek, 28-letnich singielek, co roku na wspólnym Sylwestrze dzieli się postanowieniami na kolejny rok. Bernadetta zaskakuje wszystkich, łącznie z samą sobą, gdy wpada na pomysł znalezienia sobie męża w ciągu najbliższych 365 dni. Mimo pomocy dziewczyn i rodziny (nie zawsze mile widzianej), okazuje się to zadaniem zdecydowanie niełatwym… Czy mimo wielu niepowodzeń i rozczarowań, Berce uda się poznać miłość i zrealizować postanowienie?

welkinson recenzja książka iambiblioholic małgorzata falkowska mąż potrzebny na już

(więcej…)

Trudne relacje… „Zanim się pojawiłeś” – Jojo Moyes

Przyznam, że bestsellerowe „Zanim się pojawiłeś” długo nie gościło w moich czytelniczych planach. Raz, że nie jestem miłośniczką tego rodzaju historii, a dwa – zazwyczaj to, co jest wszędzie wychwalane, mnie zwyczajnie zawodzi. Niestety, i tym razem nie mogę podzielić wszystkich zachwytów nad powieścią… Dlaczego? O tym poniżej.

Dwudziestosześcioletnia Lou pracuje od dawna w kawiarni Bułka z Masłem. Lubi swoją pracę i lubi oryginalne ubrania oraz buty, lubi też swoje uporządkowane, małe życie w niewielkim miasteczku u boku długoletniego chłopaka Patricka. Wszystko zmienia się jednak, gdy pewnego dnia kawiarnia zostaje zamknięta, a Lou dostaje pracę jako opiekunka sparaliżowanego Willa – byłego biznesmena o niezbyt sympatycznym sposobie bycia. To, co początkowo miało być dla dziewczyny okazją na wspomożenie finansowo rodziny, z czasem staje się czymś więcej, czymś, co zmieni ją i jej życie na zawsze.

jojo moyes zanim się pojawiłeś me before you recenzja książka welkinson iambiblioholic

(więcej…)