Stosik #2

Dawno, oooj dawno stosików nie było, a to dlatego, że postanowiłam trochę ograniczyć pieniądze wydawane w ogromnych ilościach na książki. Nie do końca się to udało, bo co może się równać nowym tomom na półce jeszcze pachnącej drewnem? No właśnie. Dlatego zapraszam Was na drugi w tym roku stosik!

Kilka z prezentowanych książek już na blogu recenzowałam, więc serdecznie zapraszam Was pod wskazane adresy, jeśli jakaś pozycja wydała Wam się interesująca. A teraz ruszamy!

welkinson iambiblioholic recenzje książek dziewczyna z portretu mort marsjanin osobliwy dom pani peregrine światło którego nie widać zero pratchett (więcej…)

W pogoni za cieniem. Ingar Johnsrud – „Naśladowcy”

Mroczne eksperymenty, krwawe masakry, nieuchwytny morderca bez twarzy i śledztwo przynoszące zaskakujące informacje – tak w dużym skrócie można opisać pierwszą powieść spod pióra norweskiego dziennikarza, Ingara Johnsruda. Oto nowy głos na scenie skandynawskich kryminałów – czy warto wysłuchać, co ma do powiedzenia?

Oslo. Opinią publiczną wstrząsa informacja o tragicznym w skutkach napadzie na siedzibę pewnej religijnej organizacji – Światło Boga, w wyniku której śmierć poniosło kilka osób. Próbę wyjaśnienia okoliczności zbrodni podejmuje nadkomisarz Fredrik Beier, jednak szybko okazuje się, że sprawa jest dużo bardziej skomplikowana, niż wydawało się na początku, a tajemniczy sprawca w bardzo inteligentny sposób pogrywa sobie z prowadzącymi śledztwo i niestrudzenie zmierza do wybicia wszystkich, którzy kierowali stowarzyszeniem…  W dodatku kolejne tropy ujawniają, że nie chodzi tu o zwyczajne porachunki na tle religijnym, a eksperymenty rasowe z czasów drugiej wojny światowej w tajemniczy sposób wiążą się ze sprawą. Przed zespołem Fredrika staje trudne i niebezpieczne zadanie znalezienia sprawcy oraz ukrywających się członków Światła Boga…

(więcej…)

Akcja inwigilacja! Marc Elsberg – „Zero”

Żyjemy w czasach, kiedy technologia stała się dla nas czymś tak zwyczajnym, jak obecność prądu czy bieżącej wody w naszych mieszkaniach. W tym momencie zdecydowana większość z nas nie wyobraża sobie dnia bez sprawdzenia, co słychać na Facebooku, Twitterze i YouTube, a dostęp do Internetu jest tak powszechny, że właściwie w każdym miejscu można z niego skorzystać. Smartfony, tablety, laptopy czy inteligentne zegarki – a nawet inteligentne okulary nie są już przedmiotami rodem z powieści science-fiction, ale jak najbardziej realną codziennością. Widzimy w nich wiele dobrego i niewątpliwie ułatwiają nam codzienną egzystencję, ale… Co, gdyby za owymi ułatwieniami stało coś więcej? Co, gdyby właściciele wielkich i popularnych portali społecznościowych próbowali manipulować nami i wykorzystywać nas do swoich celów, kryjąc się za chęcią czynienia dobra dla innych?

Marc Elsberg w swojej najnowszej powieści „Zero” przedstawia nam świat z pozoru przypominający świat z przyszłości. Powszechna obecność nowych technologii, aplikacje poprawiające jakość życia i oferujące nawet pomoc w jego totalnej zmianie, a także… możliwość sprzedawania swoich danych osobowych, bo przecież i tak wszędzie nas podglądają i wiedzą o nas wszystko. Nasza zdolność kredytowa, ulubione knajpy, programy lojalnościowe, często odwiedzane sklepy czy najczęściej kupowane produkty – to dane powszechnie znane. Obecne wszędzie kamery kontrolują każdy nasz ruch, nasze rozmowy są podsłuchiwane, wiadomości czytane, anteny GPS zapisują miejsce naszego pobytu… Anonimowość to fikcja, chyba że wiesz, jak się zabezpieczać. Brzmi jak fantastyka? Tylko pozornie, bo przecież w takiej rzeczywistości obecnie żyjemy i choć nie zastanawiamy się nad tym, to każdy nasz krok jest uważnie śledzony. Niewątpliwie ogromne zalety technologicznego postępu i fakt, jak bardzo ułatwia nam życie nie podlegają dyskusji, ale każdy medal ma dwie strony.

marc elsberg zero recenzja welkinson iambiblioholic

(więcej…)

Niektóre historie mają kły… Stephen King – „Bazar złych snów”

Tablet otwierający przejście do alternatywnych rzeczywistości, nekrologi mające moc uśmiercania, tajemnicze samochody i koniec świata. Śmierć, mrok, zniszczenie – tak w sporym skrócie można opisać zawartość najnowszego zbioru opowiadań spod pióra Kinga. Warto zagłębić się w ten świat?

Muszę przyznać, że nigdy szczególną fanką opowiadań nie byłam. Zawsze wolałam dłuższe formy wypowiedzi, gdzie historia mogła powoli się rozwijać, a ja poznawałam postacie i stopniowo się z nimi zżywałam. Lubię tę specyficzną więź tworząca się między mną a bohaterami czytanej przeze mnie powieści. Tak czy inaczej, po opowiadania sięgałam raczej niechętnie, ciągle mając w pamięci chociażby przygodę ze zbiorem Agathy Christie, który mocno mnie rozczarował.

stephen king bazar złych snów recenzje iambiblioholic

Sytuacja zmieniła się jednak, gdy pochłonęłam (tak, inaczej nazwać się tego nie da) dwa zbiory opowiadań o Wiedźminie. Wtedy stwierdziłam, że forma ta być może ma mi do zaoferowania coś jeszcze i postanowiłam dać jej szansę. Wiedziona tym postanowieniem, zaopatrzyłam się w najnowszy zbiór krótkich dzieł Kinga i… Przepadłam. Może nie każde z 21 opowiadań położyło mnie na łopatki i wbiło w fotel, ale większość z nich klimatem wpisała się w to, co uwielbiam – czyli mrok, grozę i tajemnicę. I to mnie kupiło.

(więcej…)

Nieproszony gość weselny, czyli „Demon”

Oto film, który dodatkowy rozgłos zyskał przez zaskakującą śmierć reżysera, Marcina Wrony. „Demon” – horror w polskim wydaniu. I to tak bardzo polskim, że już bardziej się nie da – mamy bowiem wesele, prawdziwe, wiejskie, gdzie wódka leje się strumieniami, a najważniejsze to zachować pozory za wszelką cenę… Nawet jeśli wszystko się wali.

demon iambiblioholic welkinson recenzje
Źródło: filmweb.pl

Cała historia zaczyna się w przeddzień ślubu Piotra i Żanety. Młodzi dostają do zagospodarowania stary dom dziadków dziewczyny, gdzie ma się także odbyć ich wesele. Wydaje się, że nic poza niepewną pogodą nie popsuje sielanki panującej pomiędzy narzeczonymi. A jednak… w noc poprzedzającą wesele Piotr odkopuje na działce ludzkie kości, po czym traci przytomność. Nazajutrz nie pamięta, co się z nim działo, ale jego dziwne zachowanie nie uchodzi uwagi weselnych gości…

(więcej…)

Pociąg do prawdy. Paula Hawkins – „Dziewczyna z pociągu”

„O, sąsiadom to dobrze, żyją sobie szczęśliwie, są młodzi i mają pieniądze! Chciałbym wejść do ich życia…”. Często myślimy tak o osobach, które znamy tylko z widzenia, powierzchownie. Wydaje nam się, że żyje im się sielankowo i wspaniale, tak, że sami chcielibyśmy się częścią owej sielanki stać. Czy jednak to, co na pozór wydaje się ideałem, nie kryje w sobie mrocznych tajemnic?

„Dziewczyna z pociągu” to głośny debiut Pauli Hawkins… Który właściwie debiutem nie jest – autorka publikowała wcześniej pod pseudonimem Amy Silver. Przyznać trzeba, że marketing stoi na wysokim poziomie, a na okładce sam Stephen King wyznaje, że od powieści nie mógł się oderwać całą noc. Na pewno mało jest osób, które o tej szeroko zapowiadanej premierze nie słyszało, ale jak wiadomo, nie zawsze to, co mocno promowane, jest tak samo dobre. Jak to wygląda w przypadku „Dziewczyny z pociągu?” Czy mamy do czynienia z interesującą powieścią, czy przeciętnym czytadłem – jak chociażby 450 stron?

welkinson iambiblioholic dziewczyna z pociągu

(więcej…)

Gdy fikcja miesza się z prawdą… Patrycja Gryciuk – „450 stron”

Dobra książka swój początek ma w głowie autora. Ale wciągająca fabuła, ciekawi bohaterowie, skomplikowane intrygi i niespodziewane zwroty akcji utrwalone na papierze za pomocą małych, czarnych znaczków to tylko część przepisu na sukces. Pisarz stworzył dzieło i teraz to w rękach wydawnictwa spoczywa odpowiedzialność za jego wypromowanie. Do czego zdolni są wydawcy, stając do marketingowej rywalizacji o czytelnika? Czy ktoś może posunąć się do morderstwa, by o książce zrobiło się głośno?

Wiktoria Moreau to autorka bestselerowych kryminałów. Zbliża się premiera jej najnowszej książki, czytelnicy składają zamówienia jak szaleni i wydaje się, że sukces jest murowany. Ale jak to często bywa – sielanka nie trwa zbyt długo. Okazuje się bowiem, że ktoś podmienił nazwę powieściowej firmy farmaceutycznej, w której dzieje się akcja, na inną, podejrzanie podobną do nazwy realnie istniejącego koncernu. Widmo pozwu o zniesławienie to tylko początek problemów, bo policja zaczyna wyławiać z rzeki Hudson trupy i wszystko wskazuje na to, że morderca działa według fabuły książki największego konkurenta Wiktorii… A ta z kolei niebezpiecznie przypomina historię kobiety. Kto zmienił nazwę firmy, kto stoi za zabójstwami i wreszcie – co wspólnego ma ze sobą powieść Moreau i jej konkurenta?

welkinson iambiblioholic recenzje książki

(więcej…)

Stosik, czyli na co ostatnio wydałam pieniądze

Życie studenta nie jest łatwe, a już zwłaszcza takiego, który pisze pracę dyplomową. Poszukiwanie i przeglądanie literatury do mojego licencjatu zabrało mi ostatnio sporo czasu… Ale nie przeszkodziło w buszowaniu po księgarniach. Dlatego postanowiłam zrobić przerywnik od recenzji i chciałabym podzielić się z wami moimi marcowymi książkowymi zdobyczami. Będzie to tym samym mała zapowiedź tego, czego możecie się spodziewać w kolejnych recenzjach.

iambiblioholic recenzje by welkinson

(więcej…)