Jest się czego bać? Recenzja książki: Shirley Jackson, „Nawiedzony Dom na Wzgórzu”

Niedawne wznowienie „Nawiedzonego domu na wzgórzu” uznawanego za klasykę literatury grozy skłoniło mnie do zapoznania się z tą powieścią. Dodatkowo wydanie jest tak ładne, że trudno przejść obok książki obojętnie. Czy jednak treść dorównuje oprawie? Okazuje się, że nie do końca…

Historie z grozą w tle lubię od zawsze. Już jako dość młoda dziewczynka po cichu oglądałam horrory, uważając, by nikt mnie na tym nie przyłapał. Potem zaczęłam sięgać po książki z tego gatunku i choć przestraszyć mnie jest dość trudno, to cenię sobie mroczny klimat i ciekawa historię. Najbardziej ulubione motywy to właśnie duchy, upiory, nawiedzenia i zjawiska paranormalne, a skoro Nawiedzony Dom, to spodziewałam się, że sporo tego tu dostanę. I nie mogę powiedzieć, że nie było tego wcale, ale zdecydowanie zbyt mało, by choć spróbować mnie wystraszyć.

recezja, nawiedzony dom na wzgórzu, shirley jackson

(więcej…)

Podsumowanie roku 2016 – najlepsze i najgorsze książki!

Rok 2016 już się zakończył, czas zatem na coś w rodzaju podsumowania. Może nie będzie to typowe podsumowanie, ale podzielę się z Wami książkami, które mnie w tym roku zachwyciły oraz tymi, których czytanie najprzyjemniejszym doświadczeniem nie było. Uchylę także rąbka tajemnicy, jeśli chodzi o plany na rok 2017, ale teraz, żeby już dłużej nie przeciągać sprawy – zapraszam na rok 2016 w pigułce! 😉

2016 nie przebiegł pod znakiem natężonego czytania książek. Owszem, w styczniu postawiłam sobie, raczej niezobowiązująco, wyzwanie 50 książek, ale że bywały okresy, w których nie sięgałam po nie, nie miałam na nie czasu ani ochoty, to dobić do wyznaczonej liczby mi się nie udało. Zakończyłam więc rok z 40 pozycjami na koncie, ale nie ma tego złego, bo wśród nich znalazło się kilka absolutnych perełek, ale też i niezbyt udanych historii.

DSC_4387...

(więcej…)

I ty możesz zacząć czytać po angielsku! Książki [ze słownikiem] – recenzja

Wielu książkoholików w pewnym momencie nachodzi myśl: ach, super byłoby przeczytać książkę ulubionego autora w oryginale! Nie pozostaje wtedy nic innego, jak sięgnąć po historię w danym języku i rozkoszować się lekturą, nieruszoną w żaden sposób przez osoby trzecie – język autora w najczystszej postaci. Tylko że… nie zawsze wygląda to tak kolorowo. Przyznajcie: ile razy podczas prób czytania po angielsku musieliście oderwać się od lektury, by sprawdzić w słowniku dane słowo, szczególnie w przypadku trudniejszych książek? Niestety, nieco przyjemności z czytania to odbiera – człowiek musi przerwać czytanie, odszukać dane słowo, wrócić do lektury… Nie do końca praktyczne. I zapewne wielu książkoholików taka wizja skutecznie zniechęciła do sięgnięcia po zagraniczne wydania.

Na szczęście na polskim rynku pojawiło się wydawnictwo, które za cel obrało sobie eliminację wyżej wspomnianych problemów i wypuściło książki, mające ułatwiać czytelnikowi wejście w świat angielskiej literatury bez niepotrzebnego odrywania się od powieści. Jak to się udało? O tym niżej.

welkinson iambiblioholic recenzje książek książki ze słownikiem (więcej…)