[PRZEDPREMIEROWO] Recenzja książki: Stephen King, „Uniesienie”

King powraca z nową książką. Niech jednak nie zwiedzie Was nazwisko na okładce – „Uniesienie” nie jest bowiem w żadnym calu horrorem, a jeśli coś Was tu przerazi, z pewnością nie będą to potwory czy czające się w ciemności duchy…

„Uniesienie” to najnowsza książka Stephena Kinga, jest jednak bardzo krótka – to bardziej opowiadanie niż powieść i chyba wyglądałoby ciekawiej w zbiorze, niż jako samodzielny twór. Pewnie zostałoby wtedy skondensowane i skrócone, a to wyszłoby tej historii zdecydowanie na dobre.

O czym opowiada „Uniesienie”? Pewnego dnia zwyczajny mieszkaniec niewielkiego miasteczka Castle Rock, Scott, odkrywa, że regularnie traci na wadze. Nie byłoby w tym może nic niecodziennego gdyby nie fakt, że jego ciało wcale się przy tym nie zmienia. Początkowo Scott jest zadowolony – czuje się świetnie i zbytnio się nie martwi. Potem jednak proces przyspiesza i nagle okazuje się, że Dzień Zero nadejdzie szybciej niż Scott się spodziewał… Zanim to jednak nastąpi, trochę się wydarzy.

stephen king uniesienie recenzja książki

Wątek fantastyczny jako oś fabuły

Jeśli czujecie się zaintrygowano tajemniczym traceniem na wadze i chcielibyście poznać genezę problemu, od razu Wam powiem – nie poznacie jej. W „Uniesieniu” co innego jest ważne, a ten fantastyczny wątek to niejako oś, wokół której osnute są poważniejsze sprawy. Tytułowe uniesienie to pretekst, sposób, by zwrócić uwagę czytelnika na istotne kwestie, a tych poruszonych jest w opowieści kilka.

Ważne tematy

„Uniesienie” to coś w rodzaju powiastki, która zwraca naszą uwagę na ważne problemy. Może trochę moralizuje. Tutaj mamy do czynienia z nietolerancją na tle orientacji seksualnej. King ukazuje, jak bardzo małomiasteczkowa mentalność może zniszczyć życie osobom, które różnią się od innych orientacją i przez to uznawane są za gorsze. Małżeństwo lesbijek, które prowadzi restaurację z meksykańskim jedzeniem, mimo że serwuje smaczne dania, musi pogodzić się z klęską i nadciągającym bankructwem. Dlaczego? Właśnie przez swoją orientację.

King stworzył przyjemną w odbiorze historię, która napawa optymizmem, przemycając w nienachalny sposób morał – wszyscy jesteśmy ludźmi i nie powinniśmy być powierzchownie oceniani przez pryzmat orientacji seksualnej czy koloru skóry. Niech nasze czyny o nas decydują, ale nie to, kogo kochamy.

Pojawia się tu jeszcze jeden motyw. Scott traci na wadze – nie wiadomo dlaczego, ale nie to jest tutaj najważniejsze. Mężczyzna wie, że nieuchronnie zbliża się koniec, wykorzystuje więc swoje życie na zrobienie czegoś dobrego – dla innych i również dla siebie. W Castle Rock dzieją się niedobre rzeczy, a Scott postanawia zrobić coś niejako dla siebie, ale bardziej dla innych. Dobro popłaca, o tym przekonują się wszyscy wokół Scotta. Każdy przechodzi przemianę i  z pewnością zaowocuje to w ich dalszym życiu.

stephen king uniesienie recenzja książki

Forma…

Jak wspomniałam wyżej, „Uniesienie” to bardziej opowiadanie niż powieść i moim zdaniem o wiele lepiej prezentowałoby się w zbiorze, niż jako samodzielna książka. Historia jest bowiem nieco za bardzo rozciągnięta i chociaż czyta się szybko – bo krótkie – nie dzieje tu się zbyt wiele, szczególnie na początku. Zdecydowanie więcej tu opisów i wtrąceń o bohaterach, z których to King jest znany. Jednak w tak krótkim tworze mogłoby być tego odrobinę mniej. Skondensowanie tej historii z pewnością wyszłoby jej na dobre.

Podsumowując

Nie jest to typowa opowieść Kinga. Nie znajdziecie tu grozy, napięcia, nie przestraszycie się – jedynym, co tu przeraża, jest zaściankowość ludzi mieszkających w Castle Rock i szykanowanie wszystkiego, co jest dla nich inne. King zwraca uwagę na ważne problemy, na to, że w naszym życiu często osoby o odmiennej orientacji są nieakceptowane. Warto się nad tym zastanowić. „Uniesienie” to historia z morałem, w której nie chodzi o szybką akcję, której zresztą wcale tutaj nie ma. Chodzi o problemy, które napotykamy na każdym kroku. Nie warto być biernym.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Albatros

wydawnictwo albatros

Tagged , , , , , ,

2 - dołącz do dyskusji na temat “[PRZEDPREMIEROWO] Recenzja książki: Stephen King, „Uniesienie”

  1. Aktualnie czytam „Cujo” i jestem lekko przerażona poziomem tej ksiązki. „Mistrz grozy” używa tak rynsztokowego słownictwa, które czasem pasuje do konwencji jak wół do karety, że to aż się – kolokwialnie mówiąc – w pale nie mieści.
    No ale nic, jestem w połowie, może się rozkręci.

    1. „Cujo” czytałam bardzo dawno i w sumie nie pamiętam już, jakim językiem była ta książka pisana, ale wiem na pewno, że są w jego dorobku lepsze powieści 😀 ja bardzo lubię „Cmętarz zwieżąt” (nigdy nie wiem, gdzie jest ten błąd w tytule…) i klasyczne „Lśnienie”, ale też jakoś nie pamiętam języka xD
      Przeczytałaś już? Ciekawa jestem, jakie zdanie masz ostatecznie o tej książce 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wyrażam zgodę na prze­twa­rza­nie po­da­nych powyżej danych w celu pozostawienia komentarza.