[PRZEDPREMIEROWO] Recenzja książki: „Rok we mgle”, Michelle Richmond

Opis z okładki „Roku we mgle” zapowiadał ciekawą historię. Wg portalu Lubimy czytać opowieść sklasyfikowana jest jako thriller, jednak już w trakcie lektury przekonałam się, że z thrillera nie ma tu w zasadzie nic. Nie oznacza to jednak jeszcze, że książka będzie słaba, przecież nie samymi thrillerami człowiek żyje, a zaginięcie dziecka to temat na tyle nośny, że z łatwością można stworzyć wokół niego ciekawą historię. Cóż, problem „Roku we mgle” polega na tym, że autorka przedobrzyła z psychologią i w efekcie powstała powolna, przegadana opowieść, w której wciąż dzieje się to samo…

Abby jest fotografem. Wiedzie szczęśliwe życie jako narzeczona Jake’a, nauczyciela, oraz jego sześcioletniej córeczki Emmy. Para niedługo ma wziąć ślub, a relacje Abby i Emmy stają się coraz lepsze. Czy coś może pójść nie tak? Okazuje się, że jak najbardziej. Przyjemne, mgliste przedpołudnie staje się najgorszym dniem w życiu Abby i Jake’a. Gdy kobieta na kilkanaście sekund odwraca wzrok, dziewczynka znika bez śladu. Nie ma tropów, nie ma podejrzanych , zupełnie tak, jakby się rozpłynęła we mgle. Co się wydarzyło tamtego dnia na plaży? I jak to wszystko wpłynie na relację Abigail i Jake’a?

Recenzja książki Rok we mgle, Michelle Richmond

Emocje i melancholia

Temat zaginięć dzieci jest nośny i wzbudza wiele emocji. Nie inaczej jest w „Roku we mgle”. Tutaj emocje są wręcz namacalne, czujemy niepokój Abby, jej przerażenie, gdy orientuje się, że Emmy, która była pod jej opieką, nigdzie nie ma. Odczuwamy również rozpacz ojca dziewczynki, śledzimy ich próby odnalezienia dziecka, a także patrzymy na powolny rozpad relacji między narzeczonymi, którzy mieli się za chwilę pobrać. „Rok we mgle” to przepełniona melancholią, powolna opowieść o stracie, ale również i o nadziei, która jest jedynym, co jeszcze napędza do działania. To, co dzieje się w teraźniejszości przeplatane jest wspomnieniami Abby, która wraca myślami do dzieciństwa czy do początków związku z Jakem, gdy jeszcze wszystko było dobrze. Wzmaga to atmosferę smutku i nostalgii i sprawia, że opowieść jest ciężka. Nie da się przez nią płynąć, trzeba sobie ją dawkować.

Powoli, pooowoli do przodu…

Jest to jednocześnie największą bolączka tej powieści. Nie jest to w żadnym wypadku thriller – to psychologiczno-obyczajowa historia, w której obserwujemy przemianę bohaterów i to, jakie piętno odciska na nich zaginięcie ukochanego dziecka. „Rok we mgle” jest jednak przy tym książką przegadaną i nie chodzi mi tu o niespieszną narrację, która pasuje do klimatu powieści i potęguje ciężki, specyficzny klimat. Opieszałość tej historii to raczej kwestia zbyt szczegółowych opisów różnych czynności, przez co przez wiele stron nie dzieje się właściwie nic, a sama fabuła w żaden sposób nie posuwa się do przodu. Cały czas kręcimy się wokół tego samego, co Abby zapamiętała z owego feralnego dnia i obserwujemy, jak próbuje przypomnieć sobie coś więcej i jak pchana niegasnąca determinacją sprawdza wciąż te same ślady. Na plus zaliczę tu natomiast często pojawiające się wstawki z rozważań nad pamięcią i wtrącenia z różnych opracowań na ten temat, które dopełniają opis poszukiwań Emmy prowadzonych przez Abby.

Recenzja książki Rok we mgle, Michelle Richmond

Zakończenie

Nie podobało mi się natomiast zakończenie i rozwiązanie akcji, całej tajemnicy zaginięcia Emmy. Było to… zbyt proste, zbyt płytkie. I tak, wiem, w zasadzie nie jest to thriller, więc nie powinnam wymagać wielkiego napięcia i zaskakującej zagadki, ale to, co zaserwowała nam autorka, było aż za bardzo banalne. Byłam pewna, że to jakaś pomyłka, sen Abby, cokolwiek, ale niestety. A zachowanie Jake’a na końcu to już w ogóle mnie zirytowało…

Podsumowując…

„Rok we mgle” to książka specyficzna, która na pewno nie spodoba się osobom lubującym się w wartkiej akcji. Wiele miejsca zajmują tu przemyślenia bohaterki, jej wspomnienia, plany i nadzieje. Ja jestem fanką książek, w których wiele się dzieje, mam jednak na koncie powieści bez ani grama dialogu – jak np. „Piaskowa Góra”, która bardzo mi się podobała i która również miała specyficzny klimat. „Rok we mgle” jednak trochę mnie wymęczył – za wiele tu zbędnych opisów, za wiele przegadania, które właściwie nic nie wnosiło do historii i jedynie niepotrzebnie ją rozwlekło. Można było nieco to skondensować bez szkody na klimacie, który rzeczywiście jest gęsty od emocji i to akurat bardzo mi się podobało. Można również prześledzić zmiany zachodzące w bohaterach oraz w ich relacji, co stanowi ciekawy materiał do przemyśleń. Koniec końców mogę więc powiedzieć, że „Rok we mgle” nie jest może powieścią złą, ale zdecydowanie mógł być o wiele lepszą – jeśli nie lubicie opisów, przemyśleń, psychologii i braku dialogów, wynudzicie się.

Książkę przeczytałam przedpremierowo dzięki uprzejmości wydawnictwa Otwartego
Premiera: 19 września

Tagged , , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wyrażam zgodę na prze­twa­rza­nie po­da­nych powyżej danych w celu pozostawienia komentarza.