Recenzja książki: Robert Dugoni, „Na polanie wisielców”

Czasem jest tak, że jesz czekoladkę i jest smaczna, ale nagle, na koniec, gdy wiesz, że zaraz zjesz najlepsze, okazuje się, że w czekoladce ukryto coś gorzkiego i cała przyjemność mija, pozostawiając niedosyt i pewien niesmak. Właśnie taka sytuacja spotkała mnie podczas lektury „Na polanie wisielców”. Początek mnie wciągnął i sądziłam, że to będzie fajna książka, ale potem coś jednak zaczęło zgrzytać… A o tym, co konkretnie, przeczytacie już za moment.

Tracy Crosswhite prowadzi śledztwo w sprawie, która wydaje się oczywista. Mężczyzna został zastrzelony, do zbrodni przyznała się żona – z pozoru wszystko jest proste. Po czasie jednak na jaw wychodzą kwestie, które sprawiają, że wina żony nie jest tak do końca pewna. W międzyczasie Tracy zostaje poproszona o powrócenie do sprawy przed lat, sprawy, którą prowadził niedawno zmarły ojciec jej koleżanki ze studiów. Przed 50 laty zaginęła młoda Indianka, której ciało odnaleziono w rzece. Uznano, że popełniła samobójstwo, jednak prowadzący śledztwo policjant miał co do tego wątpliwości. Czy Tracy uda się ustalić, co się wtedy naprawdę wydarzyło?

na polanie wisielców, robert dugoni, recenzja książki

Przeszłość i teraźniejszość

„Na polanie wisielców” to książka, w której przeplatają się dwie ramy czasowe. Jedna to teraźniejszość, w której możemy towarzyszyć detektywom w prowadzeniu śledztw. W drugiej cofamy się o 50 lat i obserwujemy, jak początkujący wówczas przyszły szeryf pracował nad sprawą zaginięcia młodej Indianki. Takie przeskoki w czasie pozwalają lepiej przyjrzeć się sprawie, poznać ją i dowiedzieć się, co się wydarzyło przed laty. Przyznam, że czytało się to dobrze i cała historia mnie wciągnęła, chciałam dowiedzieć się, jak to wszystko się zakończy. I co tak naprawdę zaszło 50 lat temu.

Zakończenie

I tu muszę się trochę pożalić, bo zakończenie, na które tak czekałam, nie okazało się tak spektakularne, jak być mogło. Zbyt przewidywalne, nieco za szybko zasugerowano nam, co mogło się tamtej nocy wydarzyć i niestety okazało się, że tak właśnie było. Potem co prawda wystąpiły zwroty akcji, które chyba miały zaskoczyć czytelnika, ale były na tyle niewielkie, że nie zrobiły na mnie większego wrażenia. Mogło być to o wiele lepiej rozwiązane, szczególnie że cała intryga została opisana ciekawie i wciągająco.

Dwa śledztwa… tylko po co?

Rozpoczynając lekturę, zostałam wrzucona w świeżą sprawę, morderstwo, które dopiero co się wydarzyło. Pomyślałam więc, że to ono będzie główną osią fabuły i w jakiś sposób połączy się z tym drugim, które pojawia się potem. Okazało się jednak, że sprawa zastrzelenia mężczyzny pojawiła się na początku po to, by zajął się nią ktoś inny, a my powracamy do niej dopiero na sam koniec. Po co więc było to śledztwo, ta sprawa? O tym, które wydarzyło się na początku wiemy właściwie tyle, że… się wydarzyło, coś tam się w międzyczasie dzieje, ale i tak odniosłam wrażenie, że jest to właściwie niepotrzebne. Co prawda na końcu jedno w pewien sposób łączy się z drugim, jednak zbyt jest to naciągane, by było dla mnie wiarygodne.

na polanie wisielców, robert dugoni, recenzja książki

Część serii czy osobna historia?

„Na polanie wisielców” jest częścią serii o detektyw Tracy Crosswhite, trochę więc obawiałam się rozpoczynania lektury cyklu właśnie od tej książki. Na szczęście jednak okazało się, że znajomość poprzednich tomów nie jest potrzebna do zrozumienia fabuły. Nie wiem jednak, czy sięgnę po pozostałe książki z tej serii.

Podsumowując

„Na polanie wisielców” miało potencjał na ciekawy kryminał, jednak zbyt oczywiste i za szybko zdradzone zakończenie nieco zepsuło przyjemność z lektury. Dodatkowo dwie sprawy w jednej książce, z których jedna została potraktowana jako typowy zapychacz nie poprawiają sytuacji. Przy tych wadach nie da się jednak ukryć, że „Na polanie wisielców” to opowieść, którą czyta się szybko i która wciąga, nawet jeśli na końcu nieco rozczarowuje.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Albatros

wydawnictwo albatros

Tagged , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wyrażam zgodę na prze­twa­rza­nie po­da­nych powyżej danych w celu pozostawienia komentarza.