Recenzja: Straceńcy – Ingar Johnsrud

Prawie rok temu premierę miała pierwsza powieść skandynawskiego autora Ingara Johnsruda, debiutanta na rynku skandynawskich kryminałów. „Naśladowcy” to dobry, mocny kryminał z ciekawą historią, choć niepozbawiony wad. A jak na jego tle wypada druga powieść autora?

Dwa trupy. Jedna tajemnica fotografia. Znikające dowody. Co łączy te sprawy?

Fredrik Beier wiele przeszedł. Rozwód, śmierć dziecka, śledztwo, które pociągnęło za sobą wiele ofiar – wszystko to sprawia, że nadkomisarz próbuje sobie pomóc cudownymi pigułkami. Kiedy pewnego dnia budzi się w szpitalu, dociera do niego, że kilka tabletek i nieco alkoholu więcej i już by się nie obudził. Nie pamięta jednak wiele z nocy, w której ważyły się losy jego życia. Nie ma też zbyt dużo czasu na rozpamiętywanie swojego życia, bowiem spokój Oslo zaburzają znalezione  różnych dzielnicach miasta zwłoki. Łączy je jedno – pojawiająca się tajemnicza fotografia dziewczynki na papierze z rosyjkim napisem Kalypso. Czy wszystkie ciała rzeczywiście mają ze sobą związek? Do czego doprowadzi trop?

(więcej…)

Ile jesteś w stanie poświęcić dla miłości? Nicola Yoon – „Ponad wszystko”

Nieraz jest tak, że książka zachęca nas do przeczytania piękną okładką i wtedy nie ma już wyjścia – trzeba po nią sięgnąć. A gdy w dodatku natykasz się na Book Tour organizowany przez Olę z bloga Zaczytana IadalaJak można nie skorzystać? Ja tego błędu nie popełniłam i dzięki temu mogłam przeczytać tę na pozór schematyczną, młodzieżową opowieść. Dlaczego schematyczną tylko na pozór i co jest w tej historii takiego wyjątkowego? O tym poniżej!

Madeline Whittier nie zna świata zewnętrznego. Od dziecka nie wychodzi z domu, zamknięta w czterech ścianach z pielęgniarką, matką i książkami, ale nie narzeka – inne życie jest jej całkowicie obce. Uczy się w domu, nie mając kontaktu z rówieśnikami ani z innymi ludźmi. Pogodziła się ze swoją rzadką chorobą, alergią na cały świat – SCID, i nic nie wskazuje na to, by jej uporządkowane życie miało się zmienić. Aż do dnia, w którym do domu obok sprowadzają się nowi sąsiedzi, a wzrok Madeline spotyka się przez okno ze wzrokiem Olly’ego…

Wydawać by się mogło, że „Ponad wszystko” to zwykły romans dla nastolatek. Nawet zaczyna się dość schematycznie: mamy dziewczynę, 18latkę, a do domu obok wprowadza się nieziemsko przystojny chłopak i z miejsca wpadają sobie w oko. Tyle że nie jest to tak do końca zwyczajna opowieść, bo dziewczyna nie może wyjść z domu i tak właściwie nie ma przed sobą przyszłości…

Ponad wszystko Nicola Yoon recenzja iambiblioholic welkinson recenzje książek

(więcej…)

Tam, gdzie Weles mówi dobranoc. Katarzyna Berenika Miszczuk – „Szeptucha”

Zastanawialiście się kiedyś, jak wyglądałaby nasza rzeczywistość, gdyby przed laty Mieszko nie zdecydował się przyjąć chrztu? Czy dalej bylibyśmy poddanymi króla, a słowiańskie obrzędy stanowiłyby ważną część naszej kultury? Ten intrygujący temat postanowiła podjąć Katarzyna Miszczuk, w „Szeptuchę” wplatając magię, tajemnicę i dawnych bogów, a także jedną z najbardziej irytujących damskich postaci, jakie powołano do życia na kartach powieści.

Polska, XXI wiek. Mieszko nie przyjął chrztu, krajem nadal rządzą Piastowie. Cywilizacja z jednej strony idzie ku nowoczesności, a z drugiej, z dala od wielkich miast, nadal pielęgnowane są słowiańskie tradycje i czczona wiara w bogów. Gosia to mieszczucha z krwi i kości, nie w głowie jej zabobony i wszelkie nadprzyrodzone stwory, a do lasu jej nie po drodze, bo jeszcze by kleszcza złapała. Tak to już jednak jest, że by zostać lekarzem i ukończyć medyczne studia, dziewczyna musi odbyć roczną praktykę u szeptuchy – uosobienia wszystkiego tego, od czego Gosia chciałaby jak najdalej uciec. Nie wie jednak, że pobyt w świętokrzyskim lesie wywróci cały jej światopogląd do góry nogami, a na jej drodze stanie pewien przystojny uczeń miejscowego kapłana… Co z tego wszystkiego wyniknie?

img_20170116_224916_140

(więcej…)

Podsumowanie roku 2016 – najlepsze i najgorsze książki!

Rok 2016 już się zakończył, czas zatem na coś w rodzaju podsumowania. Może nie będzie to typowe podsumowanie, ale podzielę się z Wami książkami, które mnie w tym roku zachwyciły oraz tymi, których czytanie najprzyjemniejszym doświadczeniem nie było. Uchylę także rąbka tajemnicy, jeśli chodzi o plany na rok 2017, ale teraz, żeby już dłużej nie przeciągać sprawy – zapraszam na rok 2016 w pigułce! 😉

2016 nie przebiegł pod znakiem natężonego czytania książek. Owszem, w styczniu postawiłam sobie, raczej niezobowiązująco, wyzwanie 50 książek, ale że bywały okresy, w których nie sięgałam po nie, nie miałam na nie czasu ani ochoty, to dobić do wyznaczonej liczby mi się nie udało. Zakończyłam więc rok z 40 pozycjami na koncie, ale nie ma tego złego, bo wśród nich znalazło się kilka absolutnych perełek, ale też i niezbyt udanych historii.

DSC_4387...

(więcej…)

I ty możesz zacząć czytać po angielsku! Książki [ze słownikiem] – recenzja

Wielu książkoholików w pewnym momencie nachodzi myśl: ach, super byłoby przeczytać książkę ulubionego autora w oryginale! Nie pozostaje wtedy nic innego, jak sięgnąć po historię w danym języku i rozkoszować się lekturą, nieruszoną w żaden sposób przez osoby trzecie – język autora w najczystszej postaci. Tylko że… nie zawsze wygląda to tak kolorowo. Przyznajcie: ile razy podczas prób czytania po angielsku musieliście oderwać się od lektury, by sprawdzić w słowniku dane słowo, szczególnie w przypadku trudniejszych książek? Niestety, nieco przyjemności z czytania to odbiera – człowiek musi przerwać czytanie, odszukać dane słowo, wrócić do lektury… Nie do końca praktyczne. I zapewne wielu książkoholików taka wizja skutecznie zniechęciła do sięgnięcia po zagraniczne wydania.

Na szczęście na polskim rynku pojawiło się wydawnictwo, które za cel obrało sobie eliminację wyżej wspomnianych problemów i wypuściło książki, mające ułatwiać czytelnikowi wejście w świat angielskiej literatury bez niepotrzebnego odrywania się od powieści. Jak to się udało? O tym niżej.

welkinson iambiblioholic recenzje książek książki ze słownikiem (więcej…)

Podsumowanie listopada + stosik #4

Zaczął się nowy miesiąc, znów zatem nastał czas podsumowań i wyrzutów sumienia. Niestety, tym razem nie wywołanych nadmiernymi zakupami w księgarniach, a raczej czytelniczą niemocą, która mnie dopadła. Listopad miał być lepszym czytelniczo miesiącem, a tymczasem okazał się gorszy niż październik… Teraz liczę tylko na to, że jakiejś książce uda się wyrwać mnie z tej niemocy i w grudniu nadrobię wszystko, co bym chciała jeszcze w tym roku przeczytać.

welkinson iambiblioholic blog recenzje książek książki

(więcej…)

Tego nie da się uratować. Anna Bellon – „Uratuj mnie”

Znacie Wattpada? Pytanie. Ostatnimi czasy nastała moda na wydawanie opowieści z tego portalu w formie książkowej i oto właśnie w ręce wpadła mi historia polskiej autorki, okrzykniętej sensacją tegoż literackiego kawałka sieci. Zaciekawiona i zaintrygowana zaczęłam czytać i… Czy rzeczywiście jest się czym ekscytować? Oszczędzę Wam niepewności i powiem szczerze już teraz: nie. A niżej wyłuszczam, dlaczego.

Maia straciła wszystko po śmierci ukochanego brata. Zamknęła się w sobie, odsunęła od innych ludzi i wkroczyła w swój własny świat, gdzie nikt więcej nie mógł jej zranić. Z całkiem popularnej dziewczyny stała się szkolnym dziwadłem, ale nie przeszkadzało jej to, w końcu sama podjęła decyzję o usunięciu się w cień. Będzie jednak zmuszona nagiąć nieco swoje zasady, gdy do szkoły trafi nowy uczeń – Kyler – który obierze za punkt honoru poznać tę tajemniczą dziewczynę i dowiedzieć się o niej więcej. Chłopak sam skrywa sekrety, a jego rodzinne życie trudno nazwać sielankowym. Tych dwoje łączy coś jeszcze – miłość do muzyki, dzięki czemu powstaje zespół The Last Regret. Czy zmieni on coś w życiu Mai i Kylera?

anna bellon uratuj mnie iambiblioholic welkinson recenzje

(więcej…)

Alternatywna Warszawa. Aneta Jadowska – „Dziewczyna z Dzielnicy Cudów”

A gdyby tak gdzieś obok nas istniała alternatywna rzeczywistość, gdzie magia i tajemnicze istoty rodem z fantastyki istniały naprawdę? Co, gdyby to wszystko, o czym śnimy po nocach i o czym czytamy w książkach okazało się prawdą, a my mielibyśmy możliwość zamieszkania w mieście pełnym zjawisk nie z tego świata? Aneta Jadowska postanowiła to sprawdzić, tworząc niezwykle ciekawą wizję świata oddzielonego cienką granicą od realizmu… Z jakim skutkiem?

Nikita ma szalonego ojca, przed którym się ukrywa, ciągle więc zmienia tożsamość i ma wiele imion. Jednym z nich jest Cień: dziewczyna zabija na zlecenie, pracując w Zakonie Cieni pod okiem  Matki, będącej zarazem jej biologiczną  matką, ale musi to zostać tajemnicą.  W Warsie, jednym z alternatywnych miast na terenie realnej Warszawy, na pęczki dziwnych istot, wilkołaków, wąpierzy i ludzi o duszach tak czarnych jak bezgwiezdna noc. Pewnego dnia na wycieraczce jednego ze swych mieszkań Nikita znajduje osobliwy prezent – czy to znak, że ktoś jej grozi? Niedługo potem ginie jedna z tancerek klubu w Dzielnicy Cudów, a dziewczyna otrzymuje zlecenie, by ją odnaleźć. Czy te dwie sprawy mają ze sobą coś wspólnego? I kim jest  tajemniczy Robin, którego matka podsunęła Nikicie na jej partnera?

aneta jadowska Dziewczyna z dzielnicy cudów welkinson recenzja iambiblioholic

(więcej…)

Strach ma wielkie oczy? Patrick Ness – „Siedem minut po północy”

Nie każdy potwór jest straszny. Czasem to, co przychodzi nas straszyć z zewnątrz jest o wiele mniej szkodliwe niż to, co straszy nas od środka – w naszej duszy. I o tych właśnie potworach, o prawdzie i o tym, jak trudno jest się samemu przed sobą do niej przyznać, pisze Patrick Ness w „Siedmiu minutach po północy”. A robi to w sposób zdecydowanie niebanalny. Czy warto dać mu szansę i wysłuchać, co ma nam do przekazania?

Jest dokładnie siedem minut po północy, kiedy potwór przychodzi, nie jest jednak tym, na którego czekał Conor, i nie jest tym, którego chłopiec się boi. Potwór przybył, by opowiedzieć mu trzy historie, a w zamian żąda czegoś strasznego – prawdy ukrytej w najgłębszych zakamarkach duszy, do której sam przed sobą nie chce się przyznać… Czy owe historie zmienią coś w życiu Conora i jego ciężko chorej matki?

siedem minut po północy iambiblioholic welkinson książki

(więcej…)

Podsumowanie października + stosik #3

Październik dobiegł końca, a zatem przychodzi czas podsumowań i łez nad wydanymi w tym miesiącu na książki milionami… Nie, wróć. Raczej łez nad czasem, którego na ich przeczytanie nie znajdę przez najbliższe pół roku najmarniej. Na szczęście jednak, mimo że książek do mojej biblioteczki przybyło w tym miesiącu całkiem sporo, to coś nawet udało mi się poczytać, dlatego zapraszam Was na podsumowanie oraz październikowy stosik!

img_20161029_210015

W tym miesiącu udało mi się przeczytać 6 książek, co nie jest małą liczbą, biorąc pod uwagę, że zaczął się rok akademicki (ostatni rok studiów! Aaaaa!), dostałam kolejną pracę (tak, mam już dwie…) i czasu na czytanie mam tyle, co w autobusie. Jednak ten szalony tryb życia motywuje mnie do lepszej organizacji czasu, więc liczę, że w przyszłym miesiącu będzie jeszcze lepiej! I może dzięki temu zacznę publikować podsumowania co miesiąc, a nie co pół roku…

(więcej…)