Kolejna kobieta podgląda sąsiadów! Recenzja książki: Lorena Franco, „Ona to wie”

Rozpoczynając lekturę „Ona to wie”, uśmiechałam się z przekąsem. Oto bowiem kolejna książka, której bohaterką jest kobieta z problemami psychicznymi. Jej hobby jest podglądanie sąsiadów i tworzenie w głowie historii na ich temat, a w międzyczasie popija kawę z whisky, mieszając ją, a jakże, z tabletkami, które z pewnością alkoholu widzieć nie powinny. Brzmi znajomo? Chyba nie muszę mówić więcej, by wykazać podobieństwo do książek takich, jak niedawno wydana „Kobieta w oknie” czy „Dziewczyna z pociągu”. Ale nie zniechęcajcie się – choć początek może wydawać się oklepany i ograny do granic możliwości, ciąg dalszy wynagradza ten fakt.

Andrea nie jest szczęśliwa. Jej małżeństwo po trochu się rozpada, ona sama wciąż nie uporała się ze śmiercią najbliższej przyjaciółki, a w dodatku nie może zajść w ciążę, a tak bardzo pragnie dziecka. Całe dnie spędza na posterunku w oknie, podglądając życie sąsiadów i wymyślając historyjki. A wyobraźnię ma bujną, bo w przerwach między sączeniem kawy z wkładką a obserwacjami pisze opowieści kryminalne, choć żadnej dotąd nie skończyła. Nagle jednak spokojne życie Andrei przerywa niespodziewana wizyta szwagra, za którym nigdy nie przepadała. Okazuje się, że mężczyzna miał ważny powód, by uciec ze Stanów, a Andrei nie podoba się, że ma pod swoim dachem potencjalnego kryminalistę. Sytuacji nie poprawia fakt, że pewnego dnia sąsiadka z naprzeciwka znika bez śladu, a jedyną osobą, która cokolwiek na ten temat wie, jest Andrea. Kobieta widziała, jak jej szwagier zawiózł gdzieś sąsiadkę, o której potem słuch zaginął. Czy to on zabił kobietę? A może Andrea wariuje?

Ona to wie, lorena franco, recenzja książki

Coraz więcej tajemnic

Początek tej historii właściwie nie zaskakuje niczym nowym. Mamy oto nieszczęśliwą kobietę z problemami oraz małżeństwo, które właściwie wisi już na włosku. Początkowo obserwujemy życie Andrei, nie pałając do niej zbytnio sympatią, ale dalej zaczyna pojawiać się coraz więcej zagadek. Tajemniczy szwagier, zaginiona sąsiadka – co się tutaj właściwie dzieje? Czy rzeczywiście „Ona to wie”, czy tez może jedynie coś sobie wymyśliła? Akcja, choć niespiesznie, zaczyna jednak nabierać tempa, a my coraz bardziej wciągamy się w fabułę. Okazuje się, że każdy ma sekrety, a Andrea próbuje po nitce dojść do prawdy i odkryć, co się stało z jej sąsiadką.

Bohaterka, której nie lubię

Bohaterka jest irytująca. To jedna z tych osób, których nie da się lubić. Pogrążona w niemocy i apatii, siedzi, nic nie robi, a potem miesza się w coś, w co mieszać się nie powinna. Właściwie przez całą książkę Andrea mnie irytowała, zachowywała się momentami irracjonalnie i bezmyślnie, ale widać taka właśnie była jej natura. Weźmy też pod uwagę, że nie miała w życiu lekko. Autorka nie boi się również zrzucać nieszczęść na innych swoich bohaterów, bo właściwie każdy z nich ma za sobą trudne chwile, większe czy mniejsze traumy. W toku powieści na jaw wychodzi coraz więcej, odkrywamy też, w jaki sposób przeszłość ukształtowała charaktery bohaterów. Bo nic nie pozostaje bez konsekwencji.

Ona to wie, lorena franco, recenzja książki

Powolna akcja

W tej historii przez większość czasu nie dzieje się wiele. Jest historia, której rozwiązanie poznajemy stopniowo, układając strzępy informacji w jedną całość. Trochę dowiadujemy się z teraźniejszych wydarzeń, trochę zdradzają nam inni bohaterowie, będący niejako z boku akcji. Wszystko to jednak sprawia, że fabuła skupia się na dotarciu do prawdy i dowiedzeniu się, co właściwie się wydarzyło. Poznaniu tajemnic bohaterów, którzy są znani od samego początku historii. Nagłych zwrotów akcji nie ma tu wiele, nie jest to powieść, gdzie akcja pędzi szybko do ostatniej strony, ale jednak wciąga. Historia jest ciekawie zarysowana, a wszystkie wątki ostatecznie łączą się ze sobą i domykają.

Im dalej, tym bardziej się wciągałam. Autorka umiejętnie wprowadzała kolejne wątki i nowe tropy, które wywoływały zamęt. Smaczku dodawały też rozdziały pisane z perspektywy innych bohaterów, szczególnie zaginionej Marii. Opowiadała ona swoją historię, która spajała wydarzenia ze sobą i rozjaśniała pewne fakty.

Nieudany suspens?

Zastanawia mnie tylko jeden fakt. Mniej więcej w połowie powieści dzieje się coś, co napędza wydarzenia i zmienia bardzo wiele. Jednocześnie autorka zastosowała pewien zabieg, który wychodzi na jaw dopiero pod koniec książki, choć ja rozgryzłam go o wiele wcześniej, właściwie już na samym początku. Nie wiem, czy ja jako czytelnik miałam to wiedzieć, czy też miał być to suspens, jednak jeśli to drugie, to nie udało się. Bardzo się nie udało. Było to przewidywalne i nawet jeśli nie odgadłabym takiego zwrotu akcji, to bez problemu bym się go domyśliła na podstawie tego, co działo się dalej w powieści.

Zakończenie natomiast podobało mi się. Było oryginalne, jeśli wziąć pod uwagę historie tego typu i właściwie z jednej strony przewidywalne, ale z drugiej nie do końca. Cieszę się jednak, że autorka zdecydowała się na taki a nie inny zabieg, bo książka dzięki temu wiele zyskała.

Ona to wie, lorena franco, recenzja książki

Ach, ta Barcelona…

W książce czuć niesamowity klimat Barcelony, gorące ulice, drżące powietrze… Ciekawym wątkiem jest także wplecenie twórczości Zafona w tę powieść, a konkretnie „Cienia wiatru”. Wciąż jeszcze nie przeczytałam tej książki, ale po lekturze mam chęć. Tutaj fascynacja bohaterki powieścią znalazła swoje odzwierciedlenie w fabule, nie została jedynie wciśnięta na siłę. Zawsze to fajnie, jak pojawiają się tego typu nawiązania do kultury, a tu jest ono bardzo mocne i ważne dla całej historii. Autorka uczyniła z „Cienia wiatru” ważną oś w swojej fabule.

Podsumowanie

Podsumowując… „Ona to wie” z początku może wydawać się kolejną taką samą historią o kobiecie z problemami, której wydawało się, że coś widzi. Trochę tak jest, ale autorka dodaje także nieco powiewu świeżości do tego schematu. Tutaj intryga jest dość głęboka, a zaplątanych w nią osób, świadomie lub nie, co najmniej kilka. Na końcu wszystko się wyjaśnia i domyka, a zakończenie… zakończenie jest dobre. Ogólnie to całkiem przyjemna i wciągająca historia, nie jest jednak przy tym wybitna. Przeczytać jednak warto, jeśli szukacie rozrywki na wieczór spędzony przy herbacie.

Za możliwość przeczytania książki dziękuje wydawnictwu Albatros 

Znalezione obrazy dla zapytania albatros wydawnictwo

Tagged , , , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wyrażam zgodę na prze­twa­rza­nie po­da­nych powyżej danych w celu pozostawienia komentarza.