Mała Lissy, kochana Lissy… Recenzja książki: Luca D’Andrea, „Lissy”

Nie czytałam „Istoty zła” Luki D’Andrei, jednak słyszałam wiele dobrego o tej książce. Gdy więc dowiedziałam się o premierze „Lissy”, wiedziałam, że muszę po nią sięgnąć. Czy była to udana przygoda? Cóż… Z pewnością niecodzienna.

Marlene Wegener jest żoną bardzo niebezpiecznego człowieka – przestępcy. Pewnego dnia postanawia uciec i rozpocząć nowe życie z dala od męża, jednak po drodze ma wypadek samochodowy i misternie zaplanowana strategia rozpada się w pył. Marlene odnajduje tajemniczy pustelnik mieszkający wysoko w górach, w chacie na odludziu. Ratuje kobietę, która pod jego opieką powoli dochodzi do zdrowia. Mężczyzna jest troskliwy i sympatyczny, szybko zaprzyjaźnia się z Marlene, ma jednak pewną tajemnicę… Kim jest Lissy i czy Marlene na pewno jest bezpieczna? Szczególnie, że Wegener nie spocznie, póki jej nie odnajdzie, bo Marlene zabrała mu coś bardzo cennego…

recenzja lissy luca d'Andrea, iambiblioholic blog ksiązkowy

Mam mieszane uczucia co do tej książki. Z pewnością mogę powiedzieć, że jest specyficzna i dość dziwna. Klimat tej historii skojarzył mi się trochę z realizmem magicznym – mamy zwyczajny świat, jaki znamy z codziennego życia, a po drodze pojawia się coś, co trudno nam wytłumaczyć. Podobało mi się to, bo lubię nieoczywistości i tego typu klimat, jednak to, kim jest Lissy, trochę mnie… zaskoczyło.

Czy to thriller, czy coś innego?

Nie jest to z pewnością zwyczajny thriller, choć jego elementy można tu znaleźć. Marlene nie jest bezpieczna; dzięki narracji skupiającej się naprzemiennie na kilku bohaterach możemy śledzić wydarzenia z różnych perspektyw. Czuć, że niebezpieczeństwo się zbliża, choć główna bohaterka jeszcze tego nie wie. Dodaje to nieco dreszczyku i wzmaga niepewność, co się dalej wydarzy. Na Marlene poluje pewien bezimienny zaufany człowiek – niezwykle skuteczny i dyskretny płatny zabójca. Gdy machina została raz wprowadzona w ruch, nie można już jej zatrzymać, niezależnie od tego, co by się działo. Postać bezimiennego jest przerażająca, a świadomość, że jest coraz bliżej, dodatkowo potęguje napięcie. Marlene jednak wcale nie wie, że ktoś na nią poluje, co potęguje poczucie zagrożenia podczas lektury oraz niepewność kto wygra to starcie.

Samotny człowiek z gór…

Postać pustelnika skrywa ogrom tajemnic. Gdy zaczynają wychodzić na jaw, robi się coraz groźniej – i coraz ciekawiej.  Można doszukiwać się w tym, co robi działania sił nadprzyrodzonych, ale nie jest powiedziane, że nie jest to choroba psychiczna wywołana traumatycznym przeżyciem. Właściwie nie jest to dosłownie wyjaśnione, interpretacja należy wyłącznie do czytelnika, ale niezależnie od niej można poczuć dreszcz niepokoju na plecach. Czy można ufać osobie mieszkającej samotnie wśród gór? Czy takiej osobie nie jest łatwo skrywać makabryczne tajemnice we własnej piwnicy? A może to zwyczajny mężczyzna, smutny, bo stracił kogoś bliskiego i został sam?

recenzja lissy luca d'Andrea, iambiblioholic blog ksiązkowy

Genialny klimat

Miejsce akcji, zapomniana chata gdzieś wysoko w górach, zasypana śniegiem, wzmaga poczucie izolacji. Podczas lektury niemal czułam tę ciszę typową dla ośnieżonych gór. Specyficzny klimat to zaleta tej książki i uważam, że jeśli podejdzie się do niej nie dosłownie, może się spodobać. Szczególnie, że autor od początku bawi się z czytelnikiem i przedstawia mu niezwykle mroczny, nieoczywisty świat, rodem z koszmaru sennego lub horroru.

Podsumowując…

Klimat? Jest. Duszna, klaustrofobiczna atmosfera? Jest. Tajemnice? Są. Niebezpieczeństwo? Jest. Czego więc zabrakło? Cóż, nie wiem, czy prawdziwa tożsamość Lissy do mnie przemawia. Mam wrażenie, że autor trochę za bardzo „pojechał”, jednak z drugiej strony jest to z pewnością oryginale rozwiązanie. Biorąc pod uwagę jednak całość, czyli mroczną atmosferę, tajemnice i niewyjaśnione moce (które są tu obecne, a może jednak wcale nie?) „Lissy” urasta do rangi ciekawej, niecodziennej i niezwykle intrygującej lektury. Bo choć jest trup i nawet pojawiają się dość obrazowe, makabryczne opisy, nie jest to z pewnością zwyczajny thriller, jeśli więc tego szukacie, „Lissy” może Was rozczarować.

Za egzemplarz do recenzji dziękuje wydawnictwu WAB

Tagged , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wyrażam zgodę na prze­twa­rza­nie po­da­nych powyżej danych w celu pozostawienia komentarza.