Trochę się potknęłam… Recenzja książki: Dominika Smoleń, „Bieg do gwiazd”

„Bieg do gwiazd” to książka, z którą mam spory problem. Z jednej strony porusza ważny temat i dobrze, że tak jest, ale z drugiej robi to w sposób, który pozostawia wiele do życzenia, przede wszystkim pod względem warsztatowym i technicznym. Będę chyba jedną z niewielu osób, które nie ocenią tej książki pozytywnie…

„Bieg do gwiazd” to historia Ady, 19-letniej dziewczyny, u której w wieku 7 lat wykryto cukrzycę. Od tego momentu jej rodzice całkowicie stracili nią zainteresowanie i odsunęli się od niej, a Ada, pozbawiona rodzicielskiej miłości, popadła w depresję. Doprowadziło to do kilku nieudanych prób samobójczych i pobytów w szpitalach psychiatrycznych. Gdy dziewczyna po kolejnym z nich wraca do domu, dowiaduje się o śmierci babci, jedynej osoby, która o nią dbała. Postanawia wypełnić ostatnią wolę kobiety, która prosi ją, by przez 30 dni spróbowała żyć normalnie. Czy uda jej się odnaleźć sens swojej egzystencji?

Recenzja książki Bieg do gwiazd, Dominika Smoleń

Autentyczność czy może jej brak?

Pierwszy zgrzyt podczas czytania „Biegu do gwiazd” miał miejsce już na samym początku, podczas poznawania historii Ady. Wykryto u niej cukrzycę tego typu, w którym należy nieustannie kontrolować poziom cukru i odpowiednio go obniżać i podwyższać. Jest to choroba, która generuje wiele wyrzeczeń, która może być ciosem i która może wywołać depresję, gdy spada jak grom z jasnego nieba i trzeba nauczyć się z nią żyć od nowa. Ale nie umiem zrozumieć, jak rodzice mogą odsunąć się od dziecka z tego powodu i traktować je jak wychowawcza porażkę, klęskę czy powód do wstydu. Wydaje mi się to mało wiarygodne.

Warsztatowe niedoróbki

Kolejny mój zarzut dotyczy tego, jak ta powieść jest napisana. A napisana jest słabo. Chodzi mi tu o warsztat, sposób konstruowania zdań, opisywania rzeczywistości, powtórzenia i błędy gramatyczne, których w dodatku nie wyłapała korekta ani redakcja, wpisane do stopki chyba jedynie jako ozdoba. Ale od początku.

Recenzja książki Bieg do gwiazd, Dominika Smoleń

Postanowiłam wstać, więc podniosłam lewą i prawą nogę, a następnie postawiłam je na ziemi…

Znacie to uczucie, gdy autor uznaje was za niedomyślnych i dokładnie opisuje praktycznie każdą czynność, jaką wykonuje bohater? To właśnie dostajemy w „Biegu do gwiazd” i to aż w nadmiarze. Dodam, że narracja prowadzona jest z perspektywy Ady. Mój faworyt to opis czyszczenia bieżni  długi na cały akapit, zwieńczony jakże istotną dla fabuły informacją o tym, że bohaterka poszła do łazienki i odłożyła brudną szmatkę do odpowiedniego kosza na pranie.

Recenzja książki Bieg do gwiazd, Dominika Smoleń

Inne przykłady? Ada wspomina o spaleniu listów i spuszczeniu ich w umywalce, polewając bieżącą wodą. A czy można to zrobić w inny sposób? Okej, może i się czepiam, ale podobnych fragmentów w tej książce jest wiele, wiele więcej i świadczą one o braku lekkości w prowadzeniu narracji. To jedynie niepotrzebne rozwlekanie fabuły opisami, które nic do niej nie wnoszą, nie popychają jej do przodu. Przez to całość czyta się ciężko i z coraz bardziej rosnącym znużeniem. Gdyby wyciąć te przegadane momenty, dynamika historii tylko by zyskała.

Rudowłosa skinęła głową. Była w końcu moją przyjaciółką.

Kolejną kwestią, która mnie zadziwiła, jest tendencja bohaterki do nazywania swoich przyjaciół rzeczownikami pochodzącymi od kolorów ich włosów. I teraz przyznajcie się, kto z was pomyślał kiedykolwiek o swoim znajomym „blondyn” czy „rudowłosa”? Tak, ja też. Ale autorka używa takich sformułowań jako synonimów dla imion postaci czy ich płci. To już jest dla mnie kompletnie nienaturalne i niezręcznie. Coś takiego mogłoby przejść w narracji trzecioosobowej, ale w historii, którą opowiada bohaterka, nie brzmi to dobrze. Podobnie zresztą, jak większość dialogów w tej książce. Ludzie tak nie rozmawiają.

Recenzja książki Bieg do gwiazd, Dominika Smoleń

O fabule słów kilka

Okej, skończmy pastwić się nad stylem i warsztatem autorki i zajmijmy się fabułą. Pomysł na nią jest całkiem ciekawy, mamy tu motyw listu z „ostatnią prośbą” babci bohaterki, co może zaintrygować. No i oczywiście cukrzycę. Jest to temat bliski autorce i to widać. W historii dość często przewijają się sytuacje z codziennego życia diabetyka, jak kontrola poziomu cukru, podawanie insuliny czy korzystanie z pompy insulinowej. Fajnie, że autorka wprowadziła tę tematykę i ukazała życie osoby z cukrzycą. To zdecydowanie plus tej książki, bo przybliża codzienność cukrzyków osobom, które nie wiedzą wiele o tej chorobie. Co warto zauważyć, na końcu znajduje się słowniczek pojęć związanych z cukrzycą, a to pozwala jeszcze więcej dowiedzieć się na ten temat.

Mogłabym natomiast przyczepić się w tym miejscu do kilku kwestii i rozwiązań fabularnych, ale nie obyłoby się bez spoilerów, a tego jednak wolę uniknąć. Poprzestanę więc na tym, że w fabule można znaleźć kilka nielogiczności i nieco naiwnych wątków. Ogólnie historia jest dość przewidywalna, choć zakończenie w pewien sposób zaskakuje. Gdy teoretycznie można zyskać pewność co do dalszych wydarzeń, autorka nagle wprowadza w akcję coś, co zmienia wszystko. A co więcej, zakończenie pozostawia pole do domysłów, co mogłoby się stać dalej.

Im dalej w las, tym…

Rozpoczynając lekturę odniosłam wrażenie, że autorce zależało, by stworzyć coś dopracowanego, dobrego. I początek był niezły, styl momentami literacki, choć i tu zdarzały się niezręczności. Jednak im dalej, tym to wszystko coraz bardziej się rozjeżdżało… Jest to jednak przede wszystkim kwestia warsztatu, który jest do wyrobienia, a powtórzenia czy niegramatyczne zdania powinny być wyłapane przez redakcję. Tymczasem mam wrażenie, że ta książka została wydana w dokładnie takiej formie, jaką wydawca otrzymał od autorki.

Recenzja książki Bieg do gwiazd, Dominika Smoleń

Podsumowanie

Podsumowując… Mam pewien problem z tą książką. Z jednej strony jest napisana technicznie, warsztatowo i językowo słabo, ale z drugiej porusza ważne problemy i dobrze, że to robi. Nie chodzi tu tylko co cukrzycę, ale także o temat depresji, samobójstwa oraz tego, jak trudno może być nie tylko pomóc osobie chorej, ale nawet i zauważyć, że coś jest nie tak. Niektórzy potrafią świetnie udawać, dlatego nie warto wierzyć pozorom. I to właśnie wyciągnęłam z tej historii.

Chciałabym móc napisać, że „Bieg do gwiazd” to opowieść, przy której można miło spędzić czas czy przywiązać się do bohaterów, ale niestety nie do końca tak jest. Mam wrażenie, że postacie są dość papierowe mimo tego, że autorka każdej z nich starała się nadać charakter i dołożyć jakieś osobiste czy rodzinne problemy (które, swoją drogą, momentami były dość… nieprawdopodobne). Nie zżyłam się z nimi i właściwie ta powieść nie wzbudziła we mnie większych emocji, może poza irytacją wywołaną wspomnianym już błędami. Jak już jednak pisałam, warsztat jest do wyrobienia, więc liczę na to, że kolejne książki Dominiki będą coraz lepsze!

Mimo wszystko, za możliwość przeczytania książki dziękuję autorce i wydawnictwu Szara Godzina

Tagged , , , , , ,

15 - dołącz do dyskusji na temat “Trochę się potknęłam… Recenzja książki: Dominika Smoleń, „Bieg do gwiazd”

  1. Nie warto się pastwić nad warsztatem, on sam się nad sobą pasrwi xD. No i smutno, że ciekawy temat został poruszony przez kogos o tak kiepskim stylu. Gdyby było napisane dobrze, moze by do kogoś trafiało, a brak nwgatywnych ocen? No cóż, opłaceni recenzenci? Liżący dupę recenzenci żądni kolejnych darmowych książek? Albo po prosty recenzenci, którzy językowo leżą – jak autorka, więc błędów nie widzą. No i nie zapominajmy o książkowych maratończykach, którzy czytają byle jak, byle więcej. A nie, sorry, teraz jest moda na jechanie chwalenia sie tym, ile kto przeczytał… xD

    Zagadka: ile aluzji w komentarzu dostrzegasz? 😛

    1. Literówki. Telefon. Czemu nie mogę edytować xDDDD.

      *pastwi
      *kogoś
      *może
      *negatywnych
      *prostu

      Koniec korekty (chyba xD)

    2. Jak się już za coś biorę, to chcę to jednak zrobić rzetelnie 🙂 więc napisałam, co mi się nie podobało no i też to, co było ok albo mogło takie być. A pozytywne recenzje to może być tez kwestia tego, że ja jestem wyczulona na błędy, a inni oceniają książki w odmienny sposób, kto to wie 😀

      Haha 😀 sądzę, że wyłapałam wszystkie 😀

  2. Cieszę się, że przeczytałam Twoją recenzję, mogłam spojrzeć na „Bieg do gwiazd” z zupełnie innej perspektywy. Przyznam szczerze, że mnie książka bardzo się spodobała. Rzadko kiedy mam do czynienia z tego typu literaturą, a właściwie z tematyką, jaka jest w niej poruszana. Podobała mi się kreacja bohaterów i samo przedstawienie problemu. Ale to że mi się podobały te rzeczy, nie znaczy, że i inni muszą tak sądzić, co jak najbardziej szanuję 🙂 Co do wspomnianych błędów – nie jestem językowym orłem, więc prawdopodobnie ich nie wyłapałam, choć niektóre zdania mi zgrzytały, ale było ich na tyle mało, że nie zakłóciły mi odbioru tej książki 🙂

    Pozdrawiam serdecznie!

    1. To prawda, nie każdemu podoba się to samo. Choć może sam pomysł na historię był ciekawy i miał potencjał, to niestety wykonanie zawiodło. Jako że w pracy sama dużo piszę, a i książek przeczytałam w swoim życiu wiele, jestem dość wyczulona na błędy i niezręczności. Wiele z nich powinna wyłapać redakcja czy korekta i tu akurat przytyk w ich stronę. Cieszę się, że Tobie się podobało 🙂

  3. Ostatnio na fb trafilam przypadkiem na grupę recenzencką tej książki. Uciekłam. Mam wrażenie, że autorka przekupuje blogerów do pozytywnych opinii :D:D
    Nawet nie miałam ochoty jej czytać, ale teraz widzę, że byloby to dość rozweselajace doświadczenie biorąc pod uwagę fragmenty, które wstawilaś 😀
    Niektórzy też myślą, że dobry temat przykryje ich nieumiejętność pisania. No cóż.

    1. Tego typu fragmentów było sporo więcej i z czasem zaczęło to niestety być męczące 😀 co do przekupowania, mnie nie przekupiła jak widać i też nie próbowała 😉 natomiast faktem jest, że recenzji negatywnych jak na razie znalazłam dwie, z czego druga skupia się na kwestiach raczej edytorskich. Dobry temat to tylko część pracy nad książką, reszta to umiejętne prowadzenie historii. A samo wydawnictwo też się nie popisało, wydając książkę z takimi błędami…

  4. Mam ochotę na tę książkę w dalszym ciągu, ponieważ jestem ciekawa mojej oceny. Aczkolwiek mam mega mieszane odczucia. Widzę, że twoje uwagi nie są wzięte znikąd. Druga sprawa – 99% recenzji „ochów i achów” – jakoś to do mnie nie przemawia.

    Pozdrawiam.

    1. No cóż, zbyt wiele recenzji bez żadnej negatywnej uwagi może być zastanawiające 😉 z drugiej strony, ile osób, tyle gustów, więc może akurat Tobie się spodoba, zawsze warto sprawdzić 🙂

    1. Bardzo interesujące, ponieważ jest ona negatywna. Uwielbiam komentarze pisane bez przeczytania tekstu :> marna ta reklama.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wyrażam zgodę na prze­twa­rza­nie po­da­nych powyżej danych w celu pozostawienia komentarza.