Mroczne dziecko… Recenzja książki: Jenny Blackhurst, „Czarownice nie płoną”

Każdy, kto ogląda horrory i thrillery wie, że dzieci potrafią być przerażające. Niby słodkie i urocze istoty, ale chyba nic nie przeraża bardziej. Doskonale wie o tym Jenny Blackhurst, która obrała za główny temat swojej książki niepozorną dziewczynkę wzbudzającą ogólne przerażenie, będąc uznawana za czarownicę. Czy rzeczywiście posiada nadprzyrodzone moce?

Imogen jest psychologiem dziecięcym. Wraz z mężem powraca do rodzinnego miasteczka, by rozpocząć w nim pracę i zamieszkać w odziedziczonym po matce domu. Pierwsza sprawa, którą się zajmuje w nowej pracy, to sprawa osieroconej dziewczynki, która straciła w pożarze rodziców i brata. Imogen szybko się orientuje, że wokół Ellie panuje dziwna atmosfera, a wśród mieszkańców miasteczka krążą niecodzienne historie na temat rzekomych mrocznych mocy dziewczynki. Imogen nie wierzy w te opowieści i chce pomóc Ellie uporać się z traumą, jednak następujące po sobie wydarzenia wystawiają ma próbę przekonania kobiety. Kto jest rzeczywiście winny?

Czarownice nie płoną Jenny Blackhurts recenzja książki

„Czarownice nie płoną” to sprawnie napisany thriller psychologiczny. Podobał mi się znacznie bardziej niż poprzednia książka Blackhurst „Zanim pozwolę ci wejść”. Motyw dziecka otoczonego mroczną tajemnicą, małomiasteczkowe przesądy i przekonania, a w tym wszystkim samotna i prześladowana w szkole dziewczynka – brzmi intrygująco? Blackhurst świetnie wykreowała atmosferę napięcia i tajemnic, łącząc ją z osobistą historią Imogen, niezbyt wesołą. Wszystko tu zagrało, wszystkie elementy doskonale się ze sobą łączą, tworząc spójną, wielowątkową opowieść.

Stygmatyzacja

To, co mnie przerażało podczas lektury to fakt, jak łatwo można popchnąć lawinę zdarzeń jednym tylko uczynkiem, jedną plotką. Wystarczy, że ktoś puści pogłoskę w ruch i nagle dana osoba może zostać napiętnowana, nawet bez rzeczywistego powodu. Tutaj mamy historię o tym, że Ellie to czarownica, a tezę tę zdają się potwierdzać kolejne niewyjaśnione wydarzenia. Każdego, kto zdenerwuje dziewczynkę, spotyka coś złego, a to wystarcza do stworzenia historii o nadprzyrodzonych mocach. W końcu nawet sama Ellie nie wie, czy to jej wina, czy o tylko przypadek… I my również nie wiemy, bo Blackhurst tak buduje napięcie, że prawie do ostatniej chwili nie wiemy, co w tym sennym miasteczku dzieje się naprawdę. A prawda jest przerażająca…

Klimat horroru

Nieoczywisty klimat tej historii to zasługa połączenia thrillera i elementów horroru. Dziwne wydarzenia w miasteczku i dziwna dziewczynka, która jako jedyna przeżyła pożar – czy ma to ze sobą coś wspólnego? Nie wiemy, co jest prawdą, sama Imogen tego nie wie, a kiedy już zagadka zaczyna się rozwiązywać… Jest to zaskoczenie. Choć nie powiem, żebym nie przewidziała motywu, który zastosowała Blackhurst, ale ja przeczytałam w swoim życiu tyle thrillerów i obejrzałam tyle filmów z tego gatunku, że zaskoczyć mnie nie jest łatwo. Mimo wszystko jednak takie rozwiązanie mnie usatysfakcjonowało.

Czarownice nie płoną Jenny Blackhurts recenzja książki

„Czarownice nie płoną” czytało mi się szybko i przyjemnie. Wciągnęłam się, próbując rozwikłać tajemnicę niewyjaśnionych zdarzeń. Zaciekawiła mnie również historia prywatna Imogen, która zmaga się ze swoimi demonami, w tym nieprzyjemnymi wspomnieniami z dzieciństwa. Jedno mnie tylko zastanawia. Często można spotkać  w książkach czy filmach motyw powrotu do rodzinnego miasta, z którym ma się przykre wspomnienia. Po co wracać, skoro nic dobrego w tym mieście nie ma, a powrót wywołuje negatywne reakcje?

Podsumowując

„Czarownice nie płoną” to sprawnie napisany, wciągający i klimatyczny thriller z elementami horroru. Nieoczywisty, zagadkowy, momentami przerażający – tym, jak okrutni mogą być ludzie. Polecam każdemu, kto lubi tajemnice.

 

Za egzemplarz do recenzji dziękuje wydawnictwu Albatros 

wydawnictwo albatros

Tagged , , , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wyrażam zgodę na prze­twa­rza­nie po­da­nych powyżej danych w celu pozostawienia komentarza.