Same problemy… Recenzja książki: A.F. Brady, „Na krawędzi”

Thriller psychologiczny pisany przez psychoterapeutę? To brzmi super i musi być dobrze, prawda? Cóż, okazuje się, że niekoniecznie. I to tyle tytułem wstępu – niżej dowiecie się, co było tu nie tak.

Gdy tylko usłyszałam o „Na krawędzi”, wiedziałam, że muszę tę książkę przeczytać. Uwielbiam thrillery, szczególnie psychologiczne, a powieści z motywem szpitala psychiatrycznego od dawna mnie fascynują. Lekturę rozpoczęłam więc pełna nadziei i oczekiwań, a zakończyłam z przekonaniem, że doświadczenie psychologiczne niekoniecznie może pomóc napisać dobrą książkę, gdy brak umiejętności konstruowania ciekawych fabuł. Niestety, bo „Na krawędzi” miało potencjał…

recenzja na krawędzi a.f. brandy, blog książkowy iambiblioholic

Ale od początku.

Książka opowiada o cenionej psychoterapeutce pracującej w szpitalu psychiatrycznym już od wielu lat. Doskonale radzi sobie z trudnymi przypadkami, nie dziwi więc fakt, że gdy do placówki przybywa trudny pacjent, który nie chce z nikim rozmawiać, w końcu trafia do niej. Tyle że Samancie też nie idzie najlepiej, a w pracy zdecydowanie nie pomaga jej alkoholizm oraz toksyczny związek, w który się uwikłała. Z upływem czasu coś w relacji między nią a pacjentem zaczyna się zmieniać i wydaje się, iż to pacjent przejmuje kontrolę podczas sesji. Wkrótce nie wiadomo już, kto jest terapeutą…

Troszkę tu nudno…

Mam z tą książka problem. Jest ona winna mojemu zastojowi czytelniczemu, bo utknęłam nad nią na dobre dwa tygodnie. Początek był ciekawy – poznajemy psychoterapeutkę z problemami, i to dużymi. Alkoholizm i związek, w którym dominuje przemoc… gdy czytałam kolejne strony, miałam chęć potrząsnąć tą kobietą, żeby wreszcie się opamiętała. Dzięki pierwszoosobowej narracji mamy wgląd do jej myśli, które przerażają jeszcze bardziej i jednoznacznie wskazują na ogromne problemy. To było mocne i wstrząsające i przyznaję, że początek mnie zainteresował. Szczególnie, że powieść pisała psyhoterapeutka z doświadczeniem, więc wszelkie psychiczne problemy przedstawione są tu niezwykle realnie.

recenzja na krawędzi a.f. brandy, blog książkowy iambiblioholic

Jednak problem tej książki polega na tym, że… tu się nic nie dzieje. Przez większość czasu obserwujemy bohaterkę przy pracy, co jest niezwykle ciekawe, ale w zbyt dużych ilościach w końcu nudzi. Poznajemy też pacjentów i życie w szpitalu, a to wszystko przetkane jest kilkoma zaledwie większymi wydarzeniami. Dopiero na sam koniec akcja nabiera tempa – wygląda to tak, jakby autorka zauważyła, że przez długi czas nic się nie działo i trzeba wreszcie zacząć wyjaśniać intrygę.

Akcja streszczona na kilkunastu stronach?

W końcu pojawiła się tajemnica. Poruszenie. Coś się dzieje. Bohaterowie zaczynają węszyć i… Wszystko dzieje się na kilkunastu stronach. A cała książka ma dobrze ponad 400. W kilkunastu ostatnich stronach autorka zmieściła całe śledztwo bohaterów i proces dochodzenia do prawdy, podczas gdy wcześniej akcja bardzo niespiesznie posuwała się naprzód… A może nawet nie tyle się posuwała, co coś tam się działo. Wydaje mi się, że gdyby intryga zaczęła rozwiązywać się nieco wcześniej, zamiast zostać po łebkach opisana na końcu, cała historia wiele by zyskała. Pomijając już fakt, że bardzo łatwo się domyślić, jakie jest rozwiązanie zagadki.

Podsumowując…

Autorka jako lekarz skupiła się na sprawach jej bliskich. Na terapiach, pacjentach, szpitalu i problemach psychicznych, zabrakło tu jednak wyważenia między akcją a zwykłym (niezbyt dobre słowo biorąc pod uwagę stan psychiczny bohaterki) życiem. Książka jest ogólnie jednak ciekawa. Zrobiła na mnie wrażenie i sprawiła, że jeszcze jakiś czas po przeczytaniu ostatniej strony myślałam o tym, co się tam działo, głównie jednak za sprawą problemów głównej bohaterki, niż samej zagadki, która była dość prosta i łatwa do odgadnięcia – gdy już się oczywiście pojawiła. Powieść byłaby jednak o wiele lepsza, gdyby autorka zachowała równowagę między akcją a codziennym życiem i problemami bohaterki.

Za egzemplarz do recenzji dziękuje wydawnictwu Muza

Tagged , , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wyrażam zgodę na prze­twa­rza­nie po­da­nych powyżej danych w celu pozostawienia komentarza.