7 książek mojego dzieciństwa

Dziś Dzień Dziecka! Z tej okazji Waszym wewnętrznym dzieciom życzę samych radości – czasem warto odszukać w sobie to dziecko i nie martwić się niczym! Postanowiłam przygotować dla Was zestawienie książek, które szczególnie sobie ukochałam w dzieciństwie, a które, podejrzewam, i dziś niejednemu dziecku mogą uprzyjemnić dni. Zapewne nie będę bardzo oryginalna w tym spisie, ale co mi tam 😉 zaczynamy!

blog książkowy iambiblioholic, recenzje książek

Cykl o Ani z Zielonego Wzgórza – Lucy Maud Montgomery

Nie zliczę, ile razy przeczytałam całą serię o przygodach rudowłosej Ani Shirley. Pamiętam, że „Ania z Zielonego Wzgórza” była moja lekturą w podstawówce i już wtedy pokochałam tę bohaterkę całym sercem. Nawet na studiach robiłam prezentację o Lucy Maud Montgomery… Cóż, całą kolekcję wraz z opowiadaniami wciąż mam na swojej półce, przymierzam się do obejrzenia serialu i zaczynam się zastanawiać, czy nie przeczytać tej serii po raz kolejny…

„Mała księżniczka” – Francess Hodgson Burnett

To jedna z tych książek, które pozostają w człowieku na wiele, wiele lat. Z jednej strony to smutna historia o dziewczynce, która nagle zostaje bez niczego i z bogatej wychowanki szkoły dla dziewcząt staje się pomywaczką bez grosza przy duszy, ale również opowieść o dobroci ukrytej w człowieku, takiej zupełnie bezinteresownej. Ta opowieść łapała mnie za serce, gdy czytałam ją w dzieciństwie, i dziś łapie tak samo, choć dawno do niej nie wracałam. Jest jednak tak przesycona dobrem i tak wzruszająca, że doskonale wszystko pamiętam.

Cykl o Harrym Potterze – J. K. Rowling

Tu zapewne nikogo nie zaskoczę ;). Harry’ego zaczęłam czytać od drugiej części, którą dostałam na prezent w podstawówce i od razu wpadłam po uszy. Zaczęło się nadrabianie i potem czekanie na każdy kolejny tom. Pamiętam, że książki o Potterze dostawałam w prezencie od rodziców i pochłaniałam je w nieprawdopodobnym wręcz tempie. Szkoda, że teraz czytanie nie idzie mi tak szybko… W każdym razie całą serię czytałam kilkakrotnie, z wyłączeniem „Przeklętego dziecka”, do którego na pewno nigdy nie wrócę i które jest jedną wielką pomyłką. Tak czy inaczej, uwielbiam tę magię i wciąż czekam na list z Hogwartu…

Cykl o przygodach Tomka Wilmowskiego – Alfred Szklarski

Od dzieciństwa uwielbiałam podróżować i na każdy wakacyjny wyjazd czekałam jak na najbardziej upragniony gwiazdkowy prezent. Odliczałam dni i uwielbiałam wszystko, co z podróżą się łączyło, łącznie z robieniem zakupów, pakowaniem i samą jazdą. Czemu o tym piszę? A dlatego, że książki o Tomku Wilmowskim to opowieści podróżnicze, które pachną przygodą i które ogromnie mnie fascynowały, przede wszystkim ze względu na podróże, które odbywał główny bohater. Zwiedził wiele ciekawych miejsc i sądzę, że to właśnie te historie jeszcze bardziej zaszczepiły we mnie chęć do zwiedzania Polski i świata. Do tej pory pamiętam zapach tych książek i ciekawość, z jaką śledziłam przygody całej ekipy. A i trochę informacji o dalekich zakątkach świata dzięki lekturze poznałam…

Tajemniczy ogród – Frances Hodgson Burnett

Klasyka jeśli chodzi o literaturę dziecięcą. Bardzo podobała mi się ta historia, opisy ogrodu, tego, jak powracał do życia. Aż chciało mi się wyjść na zewnątrz, spędzać czas na świeżym powietrzu i dbać o roślinki. Jako dziecko chciałam mieć swój kawałek ogródka i sądzę, że w dużym stopniu było to zainspirowane właśnie tą książką. To piękna opowieść także o rozkwitającej przyjaźni i myślę, że warto ją przeczytać.

Bracia Lwie Serce – Astrid Lidgren

Astrid Lindgren znana jest przede wszystkim z „Dzieci z Bullerbyn”, które oczywiście też czytałam i z tego co pamiętam, była to lektura w podstawówce. W tym zetawieniu chciałam jednak napisać o innej historii spod pióra tej pisarki. „Bracia Lwie Serce” to wzruszająca opowieść, która rozpoczyna się tragedią, a motywem przewodnim jest tutaj śmierć. Śmierć przedstawiona w tak interesujący sposób, tak przystępny dla dziecka, bo z jednej strony jest tu ukazana strata, ale z drugiej jest również nadzieja i wiara w to, że dana osoba gdzieś tam jest i czuwa. Na mnie ta książka wywarła duże wrażenie.

Pollyanna – Eleanor H. Porter

Kolejna pozycja z klasyki i kolejna, która czegoś uczy w ciekawy, przystępny sposób. Pollyanna była radosną dziewczynką, która wszelkie trudności życiowe próbowała pokonać, grając w grę. Polegała ona na tym, że w każdej sytuacji należało znaleźć powód do radości. I nagle okazywało się, że w pozornie beznadziejnej sprawie pojawiał się promyk szczęścia. Pollyanna zarażała optymizmem wszystkich, aż w pewnym momencie jej podejście do życia zostało wystawione na próbę. Pamiętam, że wzruszył mnie los dziewczynki, ale jej gra w radość pokazała mi, że zawsze jest się z czego cieszyć. Szkoda tylko, że jako dorosła już osoba nieraz o tym zapominam 😉

 

Książek, które czytałam jako dziecko jest o wiele, wiele więcej, bo ja ogólnie od zawsze dużo czytam. Na pewno wiele z nich wywarło na mnie wpływ, ale tu wymieniłam kilka, do których wracałam najczęściej i które pamiętam najlepiej. Były jeszcze oczywiście baśnie Andersena, braci Grimm (swoją drogą, przeczytałabym wersje tych baśni dla dorosłych…) i Kubuś Puchatek, a także kilka polskich książek, które równie dobrze wspominam.

A jakie książki z dzieciństwa Wy pamiętacie, jakie szczególnie lubiliście i do których wracaliście lub wciąż wracacie?

5 - dołącz do dyskusji na temat “7 książek mojego dzieciństwa

  1. Anie z Zielonego Wzgórza jest moim życiem, kocham <3 Uwielbiałam Baśnie, bajki Disneya. O jejku jakbym chciała wrócić do tych miłych czasów 🙂 Pozdrawiam cieplutko i zapraszam na odwiedzenie mojego bloga stelladj.blogspot.com

    1. Witam w fanklubie Ani 😀 moje baśnie to przede wszystkim Andersen i Bracia Grimm, Disney tak mniej. Tak, to były beztroskie czasy 🙂 ja osobiście bym nie wróciła… No, może na chwilkę 😀
      Pozdrawiam również!

  2. „Bracia lwie serce” to moja ukochana książka z dzieciństwa. Razem z mamą czytałam też „Anię”, a jak miałam około 10-11 lat utonęłam w świecie Harry’ego Pottera. Prócz tego pokochałam „Psa, który jeździł koleją”.

    Pozdrawiam i zapraszam:
    Biblioteka Feniksa

    1. Cieszę się, że książki, które ja uwielbiałam, są też w gronie ulubionych u innych 😀

      Pamiętam „Psa!” To chyba też była lektura, wiem, że mnie wzruszyła, ale już nie chciałam do niej wracać. Z pieskich książek to jeszcze „Lassie, wróć” ujęło mnie za serce 🙂

      Pozdrawiam również!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wyrażam zgodę na prze­twa­rza­nie po­da­nych powyżej danych w celu pozostawienia komentarza.