Okiem Welkinsona: Dlaczego nie robię podsumowań miesiąca? O czytaniu na wyścigi

Dziś chciałabym poruszyć temat, który siedzi we mnie już od jakiegoś czasu, a przy okazji podsumowań roku 2017 znów wypłynął na powierzchnię. I jak zauważyłam, ostatnio kilka osób już o tym u siebie pisało, ale ja, jak to ja, swoje pięć groszy wtrącić muszę. O czym mowa? O czytaniu na wyścigi oraz o tym, że liczba przeczytanych książek wcale nie ma znaczenia, a przynajmniej mieć nie powinna.

Polacy mało czytają

Od dawna wiele mówi się o tym, że Polacy czytają mało. Badania czytelnictwa wciąż pokazują spadek odsetka osób, które sięgnęły po chociaż jedną powieść w ciągu roku. Blogosfera książkowa jest specyficzną niszą – z wiadomych względów tworzą ją ludzie, którzy są aktywnymi czytelnikami, czytają chętnie i dużo. A dodatkowo zachęcają do sięgania po książki innych dzięki tworzeniu recenzji i tekstów na temat literatury. Dlatego fajnie, jeśli choć jedna osoba sięgnie po polecamy przez kogoś tytuł i tym samym liczba nieczytających zmniejszy się o ten ułamek procentu. W końcu lepiej przeczytać jedną książkę, niż nie czytać nic, prawda?

blog książkowy iambiblioholic, recenzje książek

(więcej…)

[PRZEDPREMIEROWO] Czyste szaleństwo! Recenzja książki: „Grzesznica”, Petra Hammesfahr

„Grzesznica” to opowieść, na podstawie której nakręcono serial z Jessicą Biel w roli głównej. Ekranizacji nie widziałam, jednak po lekturze książki zdecydowanie będę musiała braki nadrobić. Historia podobała mi się i wpisała się idealnie w moje czytelnicze gusta. To opowieść psychologiczna, mroczna, pełna tajemnic i niedopowiedzeń, jednak niepozbawiona przy tym niestety wad. Co mi się w tej książce podobało, a co nie bardzo?

Cora Bender wiedzie na pozór spokojne i uporządkowane życie. Mąż, dziecko, praca… Jednak pewnego dnia, podczas wycieczki na plażę, w gorące, letnie popołudnie dochodzi do tragedii – Cora zabija nieznajomego mężczyznę. Bez wyraźnego powodu. W wyniku prowadzonego śledztwa kobieta uznana zostaje za niepoczytalną, jednak czy rzeczywiście zabiła gnana szaleństwem? A może prawda jest zupełnie inna i tkwi gdzieś wśród wielu, wielu kłamstw?

Grzesznica - Petra Hammesfahr, recenzja książki

(więcej…)

Podsumowanie roku 2017 – najlepsze i najgorsze książki

Rok 2017 dobiega końca, nadchodzi zatem czas podsumowań. Nie będę jednak robić typowego podsumowania, tak samo, jak nie tworzyłam takich przez cały rok. Nie mam w planie również robić postanowień na rok 2018, co najwyżej założę sobie, że chciałabym czerpać większą przyjemność z czytania. O tym, dlaczego tak, a nie inaczej, rozwodzić się teraz nie będę, ponieważ to temat na oddzielmy wpis, powiem jedynie, że nie liczyłam, ile książek w ciągu tego roku przeczytałam – i dobrze mi z tym! 🙂

Zatem w ramach podsumowania przedstawię Wam najlepsze i najgorsze książki 2017 roku. Jedziemy!

książki - blog ksiązkowy iambiblioholic, podsumowanie roku

 

(więcej…)

Recenzja książki: „Jak zawsze” – Zygmunt Miłoszewski

„Jak zawsze” to moje pierwsze spotkanie z prozą pana Miłoszewskiego, który do tej pory kojarzony był przede wszystkim z serią kryminałów o Szackim. Czy rozpoczęcie przygody z tym autorem od „komedii ironiczno-romantycznej” z wyraźnym wątkiem miłosnym w tle była dobrym pomysłem? O tym poniżej.

Grażyna i Ludwik obchodzą właśnie 50 rocznicę swojej znajomości. Spędzone razem lata były różne, lepsze i gorsze, jak to w małżeństwie. Rocznica staje się okazją nie tylko do wspominania pół wieku spędzonego ze sobą, ale także do rozważań, co mogliby zmienić, mogąc przeżyć swoją młodość raz jeszcze. Ich zdziwienie, gdy budzą się o 50 lat młodsi, w nieznanym im miejscu, jest ogromne. Okazuje się, że w niewyjaśnionych okolicznościach przenieśli się w czasie do swojej pierwszej wspólnej nocy, jednak Polska, w której się znaleźli, jest zupełnie inna od tej, którą pamiętali. Czy ich życie w tej nowej rzeczywistości będzie inne? I jak poradzi sobie kraj oraz jego mieszkańcy, dostając okazję opowiedzenia swojej historii raz jeszcze?

(więcej…)

Recenzja książki: „Czasami kłamię” – Alice Feeney

„Czasami kłamię” to powieść, o której wiele słyszałam,  myślałam więc, że wiem, czego powinnam się spodziewać. Ot, thriller psychologiczny, pewnie trochę psycho- i socjopatów i jakiś zwrot akcji. Cóż, prawda jest taka, że na to, co ta książka robi z czytelnikiem nie można być przygotowanym. O tym dlaczego – poniżej.

Amber Reynolds to prezenterka radiowa. Święta Bożego Narodzenia w 2016  roku spędza w szpitalu pogrążona w śpiączce i nie pamięta, co się stało. Nie pamięta lub tylko tak mówi, bo Amber czasami lubi kłamać. Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że niektóre obrażenia na ciele kobiety wskazują na przemoc wcześniejszą, niż wypadek, który przykuł ją do szpitalnego łóżka.

Wszystko zaczyna się niedługo przed świętami, kiedy to Amber dostaje ultimatum: albo sprawi, że szefowa ją polubi, albo straci pracę. Próbuje więc różnych sposobów na to, by zostać w programie. Nie jest jednak do końca fair zarówno z samą szefową, Madeleine, jak i z czytelnikami…

Czasami kłamię - Alice Feeney, recenzja książki. iambiblioholic, blog recenzencki

(więcej…)

„Dziewczyna bez skóry” – Mads Peder Nordbo

„Dziewczyna bez skóry” jest pierwszą książką duńskiego pisarza Madsa Pedera Nordbo na polskim rynku wydawniczym, choć wydał wcześniej już kilka powieści. Autor podbił rynki światowe, a prawa do wydania „Dziewczyny” zostały sprzedane do 14 krajów w bardzo krótkim czasie. Czy tytuł ten został takim hitem zasłużenie? O tym poniżej.

Matthew stracił żonę i nienarodzoną córkę w tragicznym wypadku. Próbując pozbierać się po tych wydarzeniach, przenosi się do Nuuk, niewielkiego miasteczka na Grenlandii, gdzie przyjmuje posadę dziennikarza w lokalnej gazecie. Pewnego dnia redakcją wstrząsa wieść, że w lodowcu odnaleziono zmumifikowanego wikinga, a Matthew zostaje oddelegowany do relacjonowania odkrycia, które ma być sensacją na skalę światową. Niestety jednak, kilka dni po odkryciu policjant pilnujący mumii zostaje zabity, a tajemniczy człowiek z lodu ginie bez śladu. Matthew, próbując dociec, co się stało, trafia na ślad niewyjaśnionych, brutalnych morderstw sprzed 40 lat. W prywatnym śledztwie pomaga mu młoda dziewczyna, która niedawno opuściła więzienie po odsiadce wyroku za zabójstwo. Czy możliwe jest, że stare sprawy w jakiś sposób łączą się z zabójstwem funkcjonariusza? I gdzie w tym wszystkim jest zmumifikowany mężczyzna?

Mads Peder Norbdo - Dziewczyna bez skóry, recenzja na blogu książkowym iambiblioholic, welkinson recenzuje

(więcej…)

[PRZEDPREMIEROWO] Riley Sager – „Ocalałe”

„Ocalałe” to powieść reklamowana na okładce przez samego Stephena Kinga jako najlepszy thriller 2017 roku. Nie mogę powiedzieć, żebym się z nim zgodziła, choć z pewnością nie jest to  książka zła. Jednak czytałam w swoim życiu chyba zbyt dużo powieści z tego gatunku, by dać się zupełnie porwać tej historii i czuć zaskoczenie. Ale do rzeczy.

Quincy Carpenter ma szczęście, choć może trudno mówić o szczęściu w sytuacji, gdy wszyscy twoi przyjaciele giną na twoich oczach w domku Pine Cottage, a ty jako jedyna uchodzisz z życiem. Quincy jednak przetrwała, stając się tym samym jedną z Ocalałych – trzech kobiet, które cudem uniknęły śmierci w krwawych masakrach. Dziewczyna wyparła z pamięci większość wydarzeń tamtej tragicznej nocy i zapewne dzięki temu z czasem ułożyła sobie życie, odcinając się od tego, co mogłoby przypomnieć jej przeszłość. Przeszłość jednak i tak daje o sobie znać, gdy po 10 latach od Pine Cottage dociera do niej wiadomość o nagłej śmierci jednej z pozostałych Ocalałych, a druga z nich, która przez wiele lat się ukrywała, składa jej niezapowiedzianą wizytę. Z czasem sytuacja zaczyna się komplikować coraz bardziej, a ułożone życie Quincy powoli rozpada się na kawałki…

Riley Sasger - Ocalałe. Recenzja książki. Blog iambiblioholic

(więcej…)

Co planuję przeczytać pod kocykiem, czyli książki idealne na jesień i zimę

Zaczął się październik, jesień coraz bardziej się zadomawia, czas więc wybrać książki, które na ten jesienno-zimowy czas będą najlepsze. A jako że mam w swojej biblioteczce całkiem sporo pozycji, które już jakiś czas czekają na swoją kolej (choć może lepiej się do tego nie przyznawać?) to stwierdziłam, że warto wybrać kilka, które najlepiej będą się nadawać na długie wieczory. A więc oto powieści, które planuję przeczytać w okresie jesienno-zimowym.

Jesień kojarzy mi się z długimi, deszczowymi wieczorami spędzanymi pod kocem, przy świeczkach i z pyszną herbatą. Do takiej przytulnej atmosfery najlepiej pasują historie, które snują się trochę jak sen, a trochę jak wspomnienie o dawno minionych czasach. I w znakomitej większości wybrane przeze mnie powieści będą właśnie takie – jesienne, refleksyjne i przeważnie bardzo długie 😉

Książki na jesienne wieczory - iambiblioholic, blog o książkach, recenzje i refleksje

(więcej…)

Wymazać wspomnienia? Wendy Walker – „Nie wszystko zostało zapomniane”

Motyw manipulacji z pamięcią jest szalenie ciekawy, dlatego po „Nie wszystko zostało zapomniane” sięgnęłam z ogromną ciekawością i nadzieją na doskonałą lekturę. Nie zawiodłam się, choć początek zaniepokoił mnie i bałam się, że jednak nie zainteresuje mnie ta książka. Na szczęście się myliłam, a o tym, dlaczego to jest pozycja warta przeczytania oraz co mi się nie spodobało – poniżej.

Na imprezie brutalnie zgwałcono i pobito nastolatkę, Jenny Kramer. Jej rodzina szybko podejmuje decyzję, by wymazać z jej umysłu traumatyczne wspomnienia i poddać ją leczeniu, które sprawi, że zapomni o gwałcie i będzie mogła żyć normalnie. Szybko jednak okazuje się, że cudowny lek może i usunął wspomnienia, ale emocji i uczuć z nimi związanymi już nie. Dziewczyna nie daje rady z nagromadzeniem negatywnych emocji niepowiązanymi w jej umyśle z żadnymi wydarzeniami. Jej rodzice szukają pomocy dla córki, jednak przy okazji wychodzą na jaw długo skrywane tajemnice, a nie wszyscy grają w tej grze do końca fair…

Nie wszystko zostało zapomniane, Wendy Walker - recenzja na blogu iambiblioholic, welkinson recenzuje

(więcej…)

Koń by się uśmiał? No niekoniecznie… „Moja Lady Jane” – Cynthia Hand, Brodi Ashton i Jodi Meadows

„Moja Lady Jane” to książka mocno promowana przez blogerów i vlogerów. We wszystkich pozytywnych opiniach pojawiały się pochwały dotyczące świetnego humoru obecnego w opowieści oraz ogólnego pomysłu na fabułę, polegającym na zbudowaniu alternatywnej historii realnie żyjących w średniowiecznej Anglii postaci. Czy rzeczywiście ta opowieść jest tak zabawna, jak o niej mówią i tak świetna?

Anglia, połowa XVI wieku. Król Edward umiera, a tron po nim obejmuje szesnastoletnia Jane Grey, zmuszona do małżeństwa z zupełnie sobie obcym mężczyzną. Dziewczyna króluje sobie dziewięć dni, po czym zostaje obalona, a jakiś czas później skrócona o głowę. Tak wygląda oficjalna wersja historii, do której autorki: Cynthia Hand, Brodi Ashton i Jodi Meadows dodały trochę od siebie.

W tej alternatywnej Anglii istnieje magia, a dokładniej niektórzy ludzie mają zdolność zmieniania się w zwierzęta, choć nie każdy potrafi to kontrolować. I taką właśnie zdolność posiada Gifford, czyli mężczyzna, za którego musi wyjść Jane. Gifford jest koniem, i to w dodatku przez połowę doby. Jane natomiast to typowy mól książkowy, któremu nie uśmiecha się małżeństwo z kimś, kogo zupełnie nie zna… I kto w dodatku jest koniem, choć o tym jeszcze nic nie wie. A to tylko początek historii Jane i G, jak woli być nazywany jej przyszły mąż, bo im dalej, tym więcej intryg wychodzi na światło dzienne i tym bardziej szalone staje się życie tej pary. No i czymże byłaby ta historia bez nutki romantyzmu?

Moja Lady Jane - recenzja książki na blogu iambiblioholic. Welkinson recenzuje

(więcej…)